Jak siostry: Racewicz, Kasprzyk i Żak w jednym klimacie. A Tadla? Wyglądała znakomicie

Premiera kolekcji Deni Cler wiosna/lato 2026 w Domu Mody Klif była trochę jak spotkanie klubu fanek klasyki – dużo beżu, sporo trenczy, zero krzyku i bardzo mało „look at me”. I gdyby ktoś liczył na spektakularne wpadki albo modowe eksperymenty, mógł się poczuć lekko oszukany. Za to dało się wyłapać inny motyw przewodni: trzy gwiazdy wyglądały tak, jakby umawiały się na wspólną szafę. A Beata Tadla zrobiła coś, co na takich eventach wcale nie jest oczywiste – wyglądała najlepiej, nie przebierając się za nikogo.

Jak z jednej rodziny: Racewicz, Kasprzyk i Żak

Joanna Racewicz weszła w klasykę Deni Cler jak w masło: beżowa, trenczowa kurtka wiązana w talii, do tego białe spodnie i duże okulary. Elegancko, bezpiecznie, w stylu "mam dziś dzień na klasykę i nie będę udawać, że to rewolucja". Ewa Kasprzyk poszła jeszcze bardziej w trenczową opowieść – długi, beżowy płaszcz z podkreśloną linią ramion, pasek w talii i wielkie, czarne okulary, które robiły za tarczę. Wyszło dostojnie, choć momentami jakby trochę za ciężko jak na wiosnę/lato – no chyba że miała plan: przykryć wszystko i mieć spokój.

Zobacz: Drapieżnie! Ewa Kasprzyk zaskoczyła garniturem w panterkę. Tak pokazała się w "Tańcu z Gwiazdami". I ta kita!

A Katarzyna Żak dorzuciła do tej samej palety ciepły, maślany żółty i brąz – bluzka z wiązaniem pod szyją, szerokie spodnie w kolorze czekolady, do tego brązowa torba i zamszowe botki. Niby inny zestaw niż dwa beżowe trencze, ale vibe identyczny: klasycznie, spokojnie i w jedne tonacji. Gdyby stanęły obok siebie bez podpisów, część osób naprawdę mogłaby pomyśleć, ze to siostry.

Tadla zrobiła prosto, ale konkretnie

I tu pojawia się Beata Tadla – cała na brązowo, ale w zupełnie innym ciężarze gatunkowym. Dopasowana koszula w odcieniu gorzkiej czekolady, do tego długa, skórzana spódnica z wysokim stanem i świetnym cięciem. Nie ma tu kombinowania, jest za to efekt: sylwetka wygląda na dopracowaną, proporcje grają, a całość ma charakter. Najlepszy detal? Czerwona szminka i okulary w grubych oprawkach – niby drobiazg, a robi robotę, bo przełamuje grzeczną paletę i dodaje energii. Wyszło elegancko, kobieco, ale bez słodzenia. I wreszcie coś, co nie wygląda jak uniform na event z klasyczną modą.

Ścibakówna w wersji „francuski spokój”

Beata Ścibakówna postawiła na duet, który zawsze działa: czarna góra i jasny kardigan, do tego spódnica w ciemnym kolorze z wyraźnym, geometrycznym wzorem. Jest tu trochę artystycznej nonszalancji, trochę "paryskiej" prostoty i ten przyjemny efekt: nie staram się, a i tak wyglądam dobrze. Plus za to, że nie poszła w kolejny trencz.

Więdłocha – pastelowa ucieczka od beżowej ściany

Agnieszka Więdłocha poszła w delikatność: jasnoróżowy, luźny komplet (koszula + szerokie spodnie) i na to beżowy płaszcz. Całość wygląda lekko, komfortowo. Zamszowa torba z frędzlami dorzuca boho nutę – może trochę nie z tej bajki co reszta, ale przynajmniej coś się dzieje.

Deni Cler: klasyka wygrała, sensacja musiała poczekać

Ten event nie był pokazem, mody odważne, tylko raczej testem na to, kto lepiej ogarnie klasykę. Racewicz, Kasprzyk i Żak zagrały w jednym klimacie – jak trzy wersje tej samej elegancji. Tadla zrobiła to najzgrabniej, bo w jej stylizacji było i wyczucie, i pazur, i ten moment, że patrzysz drugi raz. A reszta? Grzecznie, poprawnie, czasem aż za bardzo.

Galeria: Pokaz wiosenno-letniej kolekcji Deni Cler. Gwiazdy stawiły się tłumnie

Joanna Racewicz pomaga kobietom w potrzebie. Gwiazda ma własną fundację

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki