Jesienią na ekrany telewizorów wraca uwielbiany przez widzów "Taniec z gwiazdami", a za wymyślanie turniejowych układów znów będzie odpowiadać Janja Lesar. Kiedy artystka zakończyła zmagania na parkiecie w parze ze swoją obecną partnerką życiową, Katarzyną Zillmann, skupiła się wyłącznie na tworzeniu skomplikowanych choreografii dla reszty obsady. Niedawno jednak w polskiej prasie pojawiły się doniesienia o poważnym konflikcie między nią a Edwardem Miszczakiem. Dyrektor programowy stacji Polsat miał rzekomo wpaść we wściekłość, gdy dowiedział się, że obie panie przyjęły ofertę występu w konkurencyjnym programie "Azja Express", realizowanym przez stację TVN.
Była uznawana za jedną z sympatyczniejszych i bezproblemowych tancerek i takich osób potrzebuje ta produkcja. Miszczak powtarza, że "Azja Express" to tylko przygoda na jeden sezon i nawet nie wiadomo, jak Janja daleko tam zajdzie. Jego zdaniem to strzał w kolano, ale śmieje się, że przecież każdy jest kowalem własnego losu. Liczyłby jednak w takich sytuacjach, by po tylu latach wspólnej współpracy rozstawano się z większą klasą. A Janja ukrywała swój udział w "Azji Express" i nawet nie pożegnała się z ekipą "Tańca z gwiazdami - podawał "Pudelek".
Dziennikarz portalu ESKA.pl miał okazję porozmawiać z choreografką podczas oficjalnej prezentacji jesiennej ramówki Telewizji Polsat i zapyał ją wprost o te medialne rewelacje. Słynna tancerka stanowczo zaprzeczyła wszelkim doniesieniom o nieporozumieniach z szefostwem. Z jej relacji wynika, że przed ostatecznym podpisaniem umowy z konkurencją odbyła szczerą rozmowę z Edwardem Miszczakiem i otrzymała od niego pełne błogosławieństwo na ten telewizyjny krok.
Janja Lesar o relacjach z Edwardem Miszczakiem
W trakcie wywiadu dla Eski artystka nie ukrywała, że pomimo wcześniejszej zgody dyrektora, lawina medialnych plotek o jego ogromnym niezadowoleniu mocno nadszarpnęła jej nerwy. Brutalne zasady panujące w branży rozrywkowej sprawiły, że zaczęła realnie obawiać się o swoją dotychczasową pozycję zawodową. Ostatecznie jednak obawy okazały się bezpodstawne, ponieważ szefostwo Polsatu oficjalnie zaprosiło ją do współpracy przy najnowszej odsłonie "Tańca z gwiazdami", co przyjęła z ogromnym entuzjazmem.
No, wiesz co, ja z nim rozmawiałam i on nie był zły! (śmiech) Nie był zły, dostałam błogosławieństwo, że mogę sobie pójść, więc tak też zrobiłam. Potem były te pogłoski... Zawsze jak są te plotki, teraz jest tak na tym świecie, że nie wiadomo nigdy, czy to jest prawda, czy nie. Oczywiście show-biznes jest bardzo surowy i mogłoby się też takie coś zdarzyć, że myślisz, że jest dobrze, a nie jest, tak? Nic nie jest na zawsze. Więc miałam trochę takiego stracha, ale nie, zaprosili mnie do tej edycji, jestem bardzo happy - powiedziała.