Joanna Krupa przeżyła koszmar. Lekarze ZNISZCZYLI JEJ TWARZ. "Uciekajcie od tego. Masakra!". Wideo

2026-02-02 5:30

Nasza Dżołana jest jedną z najpiękniejszych kobiet na świecie! Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Ona jednak nie jest aż tak pewna siebie. W dodatku przed laty zafundowała sobie zabieg medycyny estetycznej, który - jak twierdzi - zniszczył jej twarz. Przez laser jej buzia miała stracić naturalny tłuszcz. - Nie róbcie sobie tego, dziewczyny - apeluje Joanna Krupa (46 l.). Specjalista medycyny estetycznej wyjaśnia, co mogło się stać.

Joanna Krupa to ideał dla wielu mężczyzn, którzy się w niej kochają. I dla wielu kobiet, które chciałyby wyglądać tak, jak ona. Modelkę i jurorkę programu "Top Model" zapytaliśmy więc o jej triki urodowe. Mając 46 wygląda bowiem na 20 lat młodziej! - Przyznam ci się, że co rano zanurzam twarz w wodzie z lodem. To wiele daje - ujawniła w rozmowie z naszym dziennikarzem "Dżołana". Faktycznie, masowanie lica lodem poprawia krążenie skóry, rozjaśnia ją i zmniejsza pory. Substancje aktywne w kosmetykach wchłaniają się więc lepiej. To świetny patent.

NIE PRZEGAP: Joanna Krupa i Marta Krupa były nękane i poniżane. To okrutne, co robiono im w Ameryce. WYWIAD

Ale Joanna Krupa śmiało mówi też o zabiegach, które się nie powiodły.

Joanna Krupa o medycynie estetycznej. Nie ma dobrych doświadczeń

Miałam w życiu wiele pomyłek. Próbowałam laserów, ale one bardzo zniszczyły mi skórę. Zjadły mi tłuszcz na twarzy! Spaliło mi to mój "baby fat" (tłum.: dziecięcy tłuszcz). Więc lasery i inne takie rzeczy, młode dziewczyny, uciekajcie od tego, to jest masakra. Tylko kasę biorą. Ja stosuję tylko zimną wodę z lodem i osocze z własnej krwi. Myślę, że te dwie rzeczy są super. Pobudzają kolagen i stymulują skórę

- opowiada nam Joanna.

ZOBACZ TAKŻE: Joannie Krupie PUŚCIŁY HAMULCE! "Bydlaki, potwory, ohydni ludzie". Dalej już wulgaryzmy

Jak to możliwe, że po zabiegu tkanka tłuszczowa na twarzy Krupy uległa zniszczeniu? O komentarz poprosiliśmy eksperta. 

Joanna Krupa o swoim typie faceta i nieudanym zabiegu na twarz. "Popełniłam wiele błędów"

To, co opisuje Pani Joanna – utrata objętości i tkanki tłuszczowej – w medycynie estetycznej nazywane jest niekontrolowanym zanikiem podskórnej tkanki tłuszczowej. Kilka lat temu technologie (często błędnie nazywane ogólnym mianem „laserów”, a będące np. głębokimi falami radiowymi lub ultradźwiękami starej generacji) nie posiadały tak precyzyjnych systemów kontroli temperatury. Tkanka tłuszczowa jest wrażliwa na ciepło. Jeśli energia zostanie podana zbyt głęboko, zbyt agresywnie i bez odpowiedniego chłodzenia, dochodzi do termicznego uszkodzenia adipocytów (komórek tłuszczowych). Efektem jest utrata naturalnego wypełnienia twarzy, co rzeczywiście może skutkować efektem „zapadnięcia”

- mówi w rozmowie z "Super Expressem" Marcin Janusek z warszawskiej kliniki Derma Instytut i dodaje, że współczesna medycyna estetyczna opiera się na precyzji, a rozwój technologii nie pozwala już na takie błędy. 

Wypowiedź o tym, by „uciekać od laserów”, jest zrozumiała z perspektywy osoby poszkodowanej, ale warto pamiętać, że to nie technologia jest winna, a jej niewłaściwe użycie lub dobór urządzenia sprzed dekady. Zimna woda z lodem i osocze, o których wspomina celebrytka, to świetne metody wspomagające, ale nie zastąpią one nowoczesnej terapii przebudowy skóry, która – wykonana mądrze – jest bezpiecznym fundamentem nowoczesnej pielęgnacji, opartym na latach badań naukowych 

- tłumaczy Janusek.

Zobaczcie w naszej galerii, jak zmieniała się Joanna Krupa.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki