Spis treści
"Love is Blind:Polska" - o co chodzi?
„Love is Blind” to hitowy program typu reality show od Netflixa, stanowiący swoisty eksperyment społeczny, którego celem jest odpowiedź na pytanie: czy można pokochać kogoś, nie znając jego aparycji? Uczestnicy nawiązują relacje, rozmawiając w odizolowanych kabinach, a ich pierwsze spotkanie „twarzą w twarz” następuje dopiero po deklaracji małżeństwa. Pary, które zdecydują się na zaręczyny, sprawdzają swój związek w codziennym życiu, by finalnie stanąć na ślubnym kobiercu. Sukces formatu sprawił, że doczekał się on wielu międzynarodowych odsłon – od Brazylii i Japonii, przez kraje europejskie jak Szwecja czy Niemcy, aż po niedawny debiut edycji polskiej.
Historia Julity w "Love is Blind:Polska"
Julita szturmem podbiła serca widzów "Love is Blind:Polska". Kobieta wzruszyła oglądających swoją historią dot. śmierci jej męża. Jako młoda wdowa musiała wychowywać samodzielnie dopiero co urodzonego synka, ale jeszcze skończyć studia. Julita dumnie opowiadała, że dała sobie radę.
W programie miała więź z dwoma mężczyznami - Filipem i Jackiem. Ostatecznie jednak z kabin wyszła z tym drugim. Okazało się, że para jednak momentami ma różne oczekiwania od życia. Próbowali się w wielu tematach porozumieć z różnym efektem. W pewnym momencie nawet zaczęli udawać, że są dalej w kabinach, aby ze sobą otwarcie rozmawiać.
Jacek poznał nawet syna Julity, Mikołaja, który nie był do końca przekonany do całego eksperymentu.
Julita wprost o swojej karierze. Tak łączyła program z życiem
Julita w programie wielokrotnie zaznaczała, że musi łączyć program z prawdziwym życiem. Dojeżdżała codziennie z Warszawy do szkoły pod Radomiem, aby tam pracować. Na Instagramie przyznała się, jak to naprawdę wyglądało.
- Byłam potwornie zmęczona. I żeby nie było, ja wiem, że masę ludzi dojeżdża niebotyczne kilometry do pracy, ale dla mnie to nie było łatwe, bo na co dzień mam dosłownie kawałek. Dodatkowo nie mogłam wracać do swojego domu, przyzwyczajeń, bliskich tylko gdzieś gdzie często byłam sama. Dodam, że zrezygnowałam też z dodatkowego zarobku - powiedziała Julita.
Okazało się, że uczniowie na jej udział zareagowali bardzo pozytywnie.
- Moi uczniowie każdego dnia o coś wypytują. To takie urocze, bo nie mogę nic im powiedzieć, a oni kompletnie nie odpuszczają - mówiła Julita.
Okazało się, że zarówno znajomi z pracy jak i rodzice dzieci ze szkoły podeszli do tego równie pozytywnie. Julita nie spotkała się od nich ze słowami krytyki lub hejtu.