Spis treści
Show-biznes to nie tylko popularność i blask fleszy, lecz w wielu przypadkach również potężne nakłady finansowe. Znaczna część muzyków generuje na trasach ogromne zyski, ale mało kto przyznaje się do konieczności dokładania do organizacji scenicznych widowisk. Wyłamała się z tego Justyna Steczkowska, która bez ogródek wyjaśniła, z jakiego powodu musiała pokryć koszty jednego ze swoich najbardziej zjawiskowych występów.
Wokalistka już w przeszłości nie unikała rozmów o aspektach ekonomicznych swojej kariery. Sporo dyskutowano chociażby o budżecie, jaki był potrzebny do przygotowania spektakularnego show na Eurowizji 2025. Ostatnie wyznanie piosenkarki dotyczyło jednak wydarzenia w Polsce.
Polecany artykuł:
Justyna Steczkowska wspomina, na co wydała pierwszą fortunę
Przyszła gwiazda szlifowała swoje umiejętności od najmłodszych lat, dorastając w środowisku silnie związanym z tradycjami muzycznymi. Razem z rodzicami i rodzeństwem koncertowała po całym kraju, a sporadycznie udawało im się nawet wyjechać z programem artystycznym poza granice PRL. W domu państwa Steczkowskich brakowało jednak luksusów, co nie mogło dziwić, biorąc pod uwagę, że piosenkarka wychowywała się z ośmiorgiem rodzeństwa – pięcioma siostrami i trzema braćmi.
ZOBACZ TEŻ: Michał Szpak ocenił duet Steczkowskiej i Skolima. Padły mocne słowa!
Utrzymanie tak dużej rodziny wiązało się z ogromnymi wydatkami, a Justyna Steczkowska wprost przyznaje, że dla jej bliskich dobro dzieci zawsze stało wyżej niż gromadzenie dóbr materialnych. Piosenkarka wróciła niedawno do tamtych czasów podczas rozmowy z magazynem „Viva!”. Zdradziła wówczas, że swoje pierwsze poważne honorarium zdecydowała się zainwestować w generalny remont domu rodzinnego.
"Moi rodzice... oczywiście, pierwsze pieniądze, które zarobiłam, to wyremontowałam im dach. [...] Nigdy za bardzo ich nie było stać na to, żeby ten dom zmienić tak, jakby chcieli. No bo mieli nas dziewięcioro i wiesz, ważni byliśmy my" - powiedziała.
Prace modernizacyjne rozpoczęły się od wymiany pokrycia dachowego, a docelowo objęły też odnowienie pomieszczeń w budynku. Kluczowym elementem tej inwestycji był wymarzony kominek, o którym marzyła matka piosenkarki, Danuta Steczkowska.
Zobacz galerię: Tak zmieniała się Justyna Steczkowska. Dziś zachwyca tak samo jak 30 lat temu
Gwiazda szczerze o finansowaniu występów. Dopłaciła 110 procent stawki
W trakcie tego samego wywiadu piosenkarka odniosła się do swojego obecnego stosunku do zarobków. Zwróciła uwagę, że w wielu przypadkach w ogóle nie notuje zysku z organizowanych przez siebie wydarzeń, ponieważ zarobione środki inwestuje w oprawę sceniczną, by zagwarantować widzom wyjątkowe przeżycia. Jako sztandarowy przykład takiego podejścia można wymienić jej występ podczas Łódź Summer Festival.
Przygotowanie imponującego widowiska, za które odpowiadał rozbudowany zespół techniczny wymagający odpowiedniego wynagrodzenia, wiązało się z gigantycznymi kosztami. Artystka wyjawiła, że pomimo otrzymania festiwalowej gaży, z własnej kieszeni musiała dołożyć do koncertu aż 110 procent tej kwoty.
Dla Justyny Steczkowskiej fani są ważniejsi od zysków. Wokalistka stawia na jakość
Inwestowanie we własne występy nie wynika u artystki wyłącznie z dążenia do osobistej perfekcji zawodowej, ale ma na celu przede wszystkim zadowolenie publiczności. Justyna Steczkowska nie ukrywa, że często zamyka produkcje koncertowe z marnym zarobkiem, zyskując w zamian ogromny szacunek i niesłabnące od lat uznanie ze strony swoich słuchaczy.
"Ja bardzo często dokładam pieniądze do koncertów, bo zależy mi na tym, żeby moi fani byli zachwyceni, żeby wiedzieli, że ja naprawdę ich kocham, że jak gdyby muzyka nie jest tym miejscem, w którym ja myślę przede wszystkim o zarabianiu pieniędzy" - wyznała artystka.
Polecany artykuł: