Krystyna Kołodziejczyk i jej wielka miłość – sekret związku z pilotem
Przez cztery dekady tworzyli związek, który w show-biznesie uchodził za ewenement. Krystyna Kołodziejczyk, aktorka znana z ciętego języka i dystansu do siebie, swoje serce oddała pilotowi PLL LOT, Wiesławowi Szyszce. Ich małżeństwo było dalekie od ideału z romantycznych komedii – on spędzał połowę roku w powietrzu, ona dzieliła czas między teatr a plany filmowe. Sama aktorka z charakterystycznym dla siebie humorem mawiała, że właśnie ta częsta rozłąka jest sekretem ich szczęścia. Fundamentem tej relacji nie była nieustanna namiętność, lecz coś znacznie trwalszego: przyjaźń i wzajemny szacunek, które pozwoliły im przetrwać razem czterdzieści lat, z dala od blasku fleszy i medialnych burz.
Gdy los napisał najczarniejszy scenariusz dla Krystyny Kołodziejczyk
Ta długa, spokojna historia miłosna miała jednak zmierzać ku tragicznemu finałowi, którego nikt nie mógł przewidzieć. Ostatnie miesiące życia pary naznaczone były dramatyczną walką. Mąż Krystyny Kołodziejczyk od lat zmagał się z bezlitosną chorobą – rakiem trzustki. Kiedy jego walka dobiegała końca, los zadał kolejny, równie bolesny cios. Aktorka niespodziewanie trafiła do szpitala. Jej stan był na tyle poważny, że lekarze zdecydowali się wprowadzić ją w stan śpiączki farmakologicznej. Dwa dramaty rozegrały się niemal jednocześnie, rozdzielając małżonków w najtrudniejszym momencie ich wspólnego życia.
Odeszła, nie wiedząc o jego śmierci. Tragiczny finał Krystyny Kołodziejczyk
Wiesław Szyszko przegrał walkę z chorobą. Odszedł, zostawiając pogrążoną w żałobie rodzinę i nieświadomą niczego żonę. Krystyna Kołodziejczyk przez cały ten czas przebywała w szpitalu, odizolowana od świata przez medyczną aparaturę i głęboki sen. Nie dowiedziała się, że mężczyzna, z którym dzieliła życie, nie żyje. Nie mogła go pożegnać. Zmarła zaledwie dwa tygodnie później, 13 września 2021 roku. Jakby jej serce, nawet w uśpieniu, wiedziało, że nie ma już na kogo czekać. Odeszła za nim, nie poznawszy nigdy bolesnej prawdy o jego samotnej śmierci.
Ostatnie pożegnanie Krystyny Kołodziejczyk. Dwie urny, jeden los
Rodzina zdecydowała, że ich ostatnia droga musi być wspólna, tak jak wspólne było ich życie. Ceremonia pogrzebowa, która odbyła się 28 września 2021 roku, stała się poruszającym symbolem nierozerwalnej więzi. W warszawskim kościele przed ołtarzem stanęły dwie urny. Jedna, należąca do niej, została ozdobiona charakterystycznym kapeluszem i szalem. Druga, jego, udekorowana była pilotką – symbolem jego największej pasji i zawodu. Spoczęli razem na Powązkach Wojskowych, a obraz dwóch urn stojących obok siebie stał się ostatnim aktem tej wielkiej miłości, która okazała się silniejsza niż rozłąka, choroba i nawet sama śmierć.