Kuba Wojewódzki myśli, że jest ponad prawem w aucie za 3 miliony? Zachowuje się na drodze jak święta krowa

2026-08-14 5:31

Kuba Wojewódzki narozrabiał. Gwiazdor TVN był ostatnio zauważony na ulicach Warszawy, gdzie swoim luksusowym autem najpierw pojechał do restauracji, a później na bazar. W obu miejscach złamał przepisy ruchu drogowego! Czy Kuba nie wie, gdzie nie można parkować?

Wojewódzki jeździ furą za trzy miliony

Kuba Wojewódzki po raz kolejny przyciągnął uwagę przechodniów i fotoreporterów. Prezenter wybrał się niedawno na szybkie zakupy na mieście, wsiadając w swój luksusowy i niesamowicie drogi samochód Ferrari Purosangue, wart prawie trzy miliony złotych. Najpierw podjechał do znanego baru zlokalizowanego przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie, gdzie można zamówić gotowe dania tradycyjnej polskiej kuchni. Na jego liście zakupów nie mogło zabraknąć także świeżych owoców oraz warzyw, dlatego chwilę później ruszył w stronę lokalnego straganu. Choć to bardzo miły gest, że znany prezenter wspiera małych przedsiębiorców, przy okazji zaliczył poważną wpadkę. Kuba Wojewódzki złamał przepisy ruchu drogowego  i to aż dwa razy! Luksusowy wóz nie zwalnia z przestrzegania prawa.

ZOBACZ TAKŻE: Małgorzata Socha ujawnia ciemne strony produkcji. Reżyserzy chcieli ją rozbierać

TO Wojewódzki powiedział Kędzierskiemu, kiedy dowiedział się o jego udziale w "Tańcu z Gwiazdami"! SZOK

Dwukrotnie łamał przepisy!

Zarówno przy barze, jak i przy straganie Kuba Wojewódzki zaparkował w niedozwolonym miejscu. Prowadzący popularnego show w TVN zostawił swoje drogie cacko na zakazach przy skrzyżowaniu. Za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości 300 zł oraz jeden punkt karny. Co więcej, samochód pozostawiony w takim miejscu może zostać odholowany. Wojewódzki miał szczęście, że nie musiał długo czekać w kolejkach. 

Kuba piratem drogowym

Warto dodać, że nie jest to pierwszy raz, gdy Kuba dopuszcza się wykroczenia. Media już informowały o jego lekceważeniu prawa, m.in. gdy przekroczył prędkość na autostradzie pod Grudziądzem. Miał wtedy dostać kilka tysięcy grzywny! Później chwalił się w mediach społecznościowych, jak jeździ 250 km/h, a sprawą zajęła się policja. Jak widać, nie wyciągnął wniosków po błędach z przeszłości i dalej lekceważy przepisy.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki