Kuchenne rewolucje 11, odcinek 2 pokazał, że w Polsce niektóre restauracje trują ludzi. Taka była knajpa West End w Pile. Pizza rozpadała się w rękach, syf w lokalu był niesamowity, a spaghetti bolońskie serwowane było w różnych opcjach (np.z groszkiem lub z serem). Magda Gessler była przerażona i klęła jak szewc.
Właścicielka restauracji, Monika, nie ogarniała niczego. Tłumaczyła się rozwodem, ale problemem był słaby charakter. Nie potrafiła nawet nakłonić kucharki do prowadzenia naleśników do menu. Kucharka odpowiedziała jej, że sama będzie gotować, bo ona ma duży pracy.
- Co ty pierd*lisz, jak dużo pracy, jak tu pies z kulawą nogą nie zagląda - Magda Gessler wpadła w szał.
Restauratorka klęła jak szewc, ale miała powody. Właścicielka ciągle płakała, nie wiedziała skąd pochodzi pizza, a bałagan w lokalu był przerażający, jedyne szczęście - pechowa kucharka sama się zwolniła.
Rewolucja się nie udała. Nic dziwnego - właścicielka w depresji, nie potrafiła nic ogarnąć, oszukiwała na produktach, a ceny, które narzuciła w restauracji były powalające! Gessler stwierdziła:
- Może moje nazwisko przyciągnie ludzi, ale nikt nie zapłaci tyle pieniędzy na pizzę!
Zobacz: Kuchenne rewolucje 11, odcinek 2. Zapis relacji NA ŻYWO na Se.pl. Rewolucja się nie udała!