Magdalena Cielecka staje w obronie netflixowej "Lalki". Wskazała największą zaletę dwóch adaptacji

2026-10-07 21:53

Trwa gorąca dyskusja na temat nowej odsłony "Lalki", a Polacy spierają się, która adaptacja powieści Bolesława Prusa jest najlepsza. Najwięcej krytyki spada na odważną produkcję Netflixa, gdzie w rolę Kazimiery Wąsowskiej wcieliła się Magdalena Cielecka. W wywiadzie dla Radia Eska aktorka odniosła się do zamieszania wokół serialu.

Uśmiechnięta aktorka Magdalena Cielecka w czarnych koralikach. O kulisach nowej ekranizacji Lalki przeczytasz na SE.
Autor: AKPA

Magdalena Cielecka o krytyce wokół serialu Netflix. Aktorka tłumaczy zamysł twórców

Temat ekranizacji „Lalki” budzi ogromne zainteresowanie, zwłaszcza że niemal równocześnie powstają dwie zupełnie nowe produkcje oparte na słynnej książce Bolesława Prusa. Zarówno film, jak i serial mają swoich zagorzałych zwolenników, ale zdecydowanie najwięcej skrajnych emocji wywołuje śmiała, bardzo nowoczesna i nieszablonowa interpretacja przygotowana przez Netflix. Magdalena Cielecka, odtwórczyni roli Kazimiery Wąsowskiej, podkreśla, że ich netflixowa „Lalka” osiągnęła zamierzony cel, ponieważ skutecznie zachęciła widzów do dyskusji. Aktorka zdecydowała się również publicznie poprzeć scenarzystów projektu.

- Przede wszystkim uważam, że artysta ma prawo do wszystkiego, jeżeli ma wizję. Jeżeli to się trzyma kupy, jeżeli to jest interesujące, jeżeli nas to porusza, również do dyskusji, do kłótni, do protestów - to dobrze. Sztuka ma poruszać, ma nas drażnić, ma budzić wszelakie emocje, abyśmy się tylko nie pozabijali, jak powiedział premier, bo nawet premier zabrał głos w tej dyskusji, co mnie bardzo cieszy. To to jest ważne i naprawdę artysta ma prawo zrobić wszystko. Nie musimy być wierni oryginałowi, nie o to w tym chodzi. [...] Artysta ma za zadanie reinterpretować, przetwarzać, wkładać kij w mrowisko, opowiadać po swojemu, nowocześnie, przez siebie i ze swojej perspektywy i dzisiaj. I w moim odczuciu "Lalka" netflixowa taka jest - mówi w wywiadzie dla Eski.

CZYTAJ TEŻ: Joanna Jabłczyńska kończy z "Tosia gate". "Jestem przeczołgana psychicznie"

Magdalena Cielecka o różnych spojrzeniach na "Lalkę" Prusa

W swojej wypowiedzi dla Radia Eska artystka zauważa, że fenomen tak zwanego „Lalkenheimera” opiera się przede wszystkim na radykalnych różnicach między obiema ekranizacjami. Zdaniem Cieleckiej, zwolennicy dosłownego przełożenia kart powieści Prusa na ekran z pewnością wybiorą się do kina na tradycyjny film. Z kolei widzowie poszukujący lżejszej formy i zaskakującego spojrzenia na klasykę chętniej włączą serial na platformie Netflix. Według aktorki to właśnie szeroki wybór jest największą wartością obu projektów, pozwalając każdemu odbiorcy znaleźć estetykę, która najbardziej mu odpowiada.

"Idziemy za Prusem". Filmowa "Lalka" mogła być serialem? Producent ujawnia szczegóły | Wywiady ESKA

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI