"BrzydUla" powraca! Czy w nowych odcinkach obaczymy Paulę? Maja Hirsch zabrała głos

2019-02-08 14:05

MAJA HIRSCH powraca na ekrany! Tym razem możemy ją oglądać w nowym serialu „Zakochani po uszy”. Opowiedziała nam, czego nauczyła się na planie nowej produkcji, bez czego w dzisiejszych czasach aktor nie może się obyć oraz o niezwykłej relacji z córką. Uchyliła także rąbka tajemnicy na temat przygotowywanej kontynuacji serialu „BrzydUla”.

Maja Hirsch

i

Autor: Archiwum serwisu,

- Czym serial „Zakochani po uszy” może uwieść widzów?

- Tym, że jest na czasie, bardzo mocno podkreśla obecność Instagrama w naszym codziennym życiu. To jest coś, o czym dowiedziałam się całkiem niedawno, bo pół roku temu, jak silnym narzędziem jest Instagram. Myślę, że dzięki temu, że te nowe media są tutaj podkreślone, ten serial jest bardzo aktualny i może się niezwykle dobrze przyjąć. Ale jest też kwestia nowych twarzy, bo to jest zawsze potrzebne, świeża krew bardzo dobrze się ogląda. Oczywiście, że lubimy oglądać naszych ulubionych aktorów, ale to, że tu są nowi ludzie, jest moim zdaniem fantastyczne.

- W tym serialu ci znani, doświadczeni aktorzy, jak pani czy Andrzej Grabowski, odsuwają się na drugi plan, oddają pole młodemu pokoleniu aktorów. Jak pani ocenia tę nową aktorską generację?

- Fantastycznie. Oni mają tą energię, którą ja miałam 10 lat temu! (Śmiech). Są pełni poczucia humoru. Muszę przyznać, że kiedy przyjeżdżam na plan, to dużo się od nich dowiaduję. To jak z moją 15-letnią córką, od której też się dużo uczę. Oni są już trochę starsi, ale wszyscy należą już do nowej generacji Youtube’a, Instagrama, tych wszystkich narzędzi, o których ja jeszcze do niedawna niewiele wiedziałam. Nie spodziewałam, że ciągle jeszcze coś mnie będzie zaskakiwać, że będę żyła w tak przełomowych czasach, zwłaszcza technologicznie, że będę się tego uczyć i będę się musiała w tym odnaleźć. To jest naprawdę fascynujące. Trochę czuję się w tym momencie zagubiona, bo jest dla mnie coś nowego.

Wyświetl ten post na Instagramie.
Widzimy się o 18:30! Post udostępniony przez Zakochani po uszy (@zakochanipouszytvn7)

- Dla aktora media społecznościowe w dzisiejszych czasach w zasadzie stał się wręcz narzędziem pracy, staje ważny kanał komunikacji z fanami, mediami. Jak sobie pani radzi tym świecie?

- Myślę o założeniu Instagrama.

- To zasługa tego serialu?

- Nie, ale dowiedziałam się, że to jest narzędzie, które po prostu ma być! Bez dyskusji! Chociaż znam aktorów, którzy nie mają konta na Instagramie. Ja się uchowałam, ale myślę o tym. Dopiero zaczynam się w tym odnajdywać, bo to jest jednak jeszcze coś innego, niż było 5 lat temu. To jest nawet coś innego niż 3 lata temu! Powiem szczerze, że trochę nie nadążam. Trudno nadążyć!

- Córka pani trochę pomaga w świecie nowych technologii?

- Bardzo. Potrafi powiedzieć: „Mamo, ty masz Facebooka?! Przecież to jest po prostu śmieszne. Teraz jest Insta!”. To jest tak, jak w tym memie: jaka mama pyta cię o to, jak coś zrobić w komputerze, to pamiętaj, że uczyła cię jeść łyżką. Więc kiedy moja córka nie chce mi czegoś pokazać, wytłumaczyć, to mówię jej: „Dziecko, pamiętaj, że uczyłam cię jeść łyżką. Jesteś mi coś winna” (śmiech).

- W serialu gra pani Elwirę, matkę pięknej i przebiegłej Sylwii. Czy to znów będzie czarny charakter?

- Trochę tak, ale jednak to jest osoba, która chce, żeby jednak było generalnie dobrze. Ona się bardziej boi, niż Sylwia, ona tak bardziej by chciała wszystko jakoś załatwić. I ona troszkę tak to wszystko łagodzi. Ale to nie jest typowa mama. One są trochę na tym samym poziomie dojrzałości. To jest w ogóle śmieszne, że one po prostu non stop się kłócą, ale generalnie to nie mogą bez siebie żyć. Jak coś się dzieje, to ona donie dzwoni, ta przylatuje nieproszona. Wszystko jest po prosty pomieszane. No ale to nie jest mama, która by powiedziała, by podała jej zupę i powiedziała „Kochanie, rozumiem”. Nie! One są bardziej, jak siostry, niż jak matka i córka.

- Sylwia trochę przypomina Paulę z „BrzyUli”, którą grała pani 10 lat temu…

- Tak, ale ona idzie po bandzie!

Maja Hirsch, Małgorzata Socha

i

Autor: Archiwum serwisu,

- Będzie jeszcze ostrzejsza?

- Tak! Paula miała jednak jakieś granice, u niej wszystko było jednak szemrane, a tu po prostu- wszyscy wiedzą jaka jest Sylwia. Myślę, że ona nie ma żadnych granic, i że matka nie jest w stanie jej zatrzymać. Elwira interweniuje, kiedy córka chce wpłynąć na jej partnera czyli Andrzeja Grabowskiego – swoją drogą bardzo cieszę, że mogliśmy się spotkać na planie - ale to jest osoba nie do zatrzymania i myślę.

- Prywatnie jest pani osobą bardzo ciepłą i wesołą, ale jakoś te role zimnych i wyniosłych femme fatale. To one panią znajdują, czy pani je?

- Myślę, że to kwestia także warunków fizycznych. Myślę,że to osoby, które wybierają i które się zajmują catingami i z jakichś powodów widzą mnie w takich rolach, aczkolwiek byłoby super, gdybym mogła zagrać zupełnie coś innego. Marzę o tym.

- Czy takie role sprawiają, że widzowie postrzegają panią jako równie chłodną i wyniosłą?

- Są w szoku, nie są w stanie pojąć, że prywatnie jestem zupełnie inna. Mówią: „Boże, jaka pani jest miła".

- Pod koniec ubiegłego roku pojawiła się wiadomość, że ruszyły pace nad nowym sezonem "BrzydUli”. Czy Paula także wraca?

- Mam nadzieję, że coś tam jest dla mnie pisane, i że te dywagacje o tym projekcie naprawdę się spełnią. Ala też niewiele wiem. Na pewno wiem mniej, niż Julia Kamińska.

- Jak pani myśli, jaka będzie Paula po 1o latach?

- Będzie starsza, trochę grubsza (śmiech). Mam nadzieję, że będzie tak samo elegancka i mam nadzieję, że będzie znowu knuła intrygi…

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki