Spis treści
Małgorzata Tomaszewska o swoim zwolnieniu przeczytała w mediach
Małgorzata Tomaszewska w 2024 roku straciła pracę w TVP. Była to jedna z konsekwencji zmian, jakie wprowadzał nowy zarząd po zmianie rządu. Tomaszewska, która wówczas była w zaawansowanej ciąży, o swoim zwolnieniu dowiedziała się nie od szefostwa, a z artykułów w mediach plotkarskich!
Najpierw artykuły były. To było dla mnie dziwne, że nagle media o tym huczą, a ja nic nie wiem. Ja generalnie wiedziałam o tym, że w mediach próżno szukać kawusi wspólnej i "słuchaj, bo nasze drogi się teraz rozejdą". Tak to się nie odbywa. Natomiast nie spodziewałam się, że zostanie to przekazane przez media - powiedziała Tomaszewska w wywiadzie dla podcastu "Call me mommy", zapytana czy dostała telefon z informacją o zwolnieniu,
Dziennikarka dodała, że rozmowa z przedstawicielem TVP odbyła się później i była bardzo krótka.
Potem był telefon. Minutowy, z życzeniem lekkiego porodu jednocześnie.
ZOBACZ TAKŻE: Zjawiskowa Małgorzata Tomaszewska z brazylijską legendą futbolu. O tych zdjęciach będzie bardzo głośno!
"Starałam się nie brać wszystkiego do siebie"
Małgorzata Tomaszewska zdradziła, że zwolnienie z TVP w początku w ogóle ją nie wzruszyło, ponieważ była skupiona na ciąży.
Ja wtedy byłam na czymś zupełnie innym skupiona. To była końcówka ciąży. Starałam się nie brać wszystkiego do siebie i mam wrażenie, że ja to przeżyłam dużo później. Ja wtedy byłam zajęta porodem, szpitalem - mówiła w "Call me mommy".
Nie chciała wracać do TVP!
Tomaszewska zdradziła, że choć zwolnienie z TVP na pewno zaburzyło jej życie zawodowe, to nie chciałaby wrócić do "Pytania na śniadanie" z obawy przed bardzo nieprzyjemną atmosferą.
Na ówczesnych nowych prowadzących wylał się duży hejt. Oni z tym długo walczyli i to też jest inna perspektywa ciebie, jako osoby, której już tam nie ma. Zdawałam sobie sprawę z tego, że atmosfera musi być tak kisząca, że jakbyś mnie zapytała wtedy, czy ja chcę wrócić, to bym powiedziała "nie". Moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze.