Mariusz miał wątpliwości, gdy czytał listy od kandydatek
Udział w "Rolnik szuka żony" to dla wielu uczestników szansa na znalezienie miłości, ale także wejście do świata mediów. Mariusz nie ukrywa, że właśnie ten drugi aspekt budził w nim pewne obawy. Zastanawiał się, czy wszystkie kandydatki rzeczywiście chcą poznać jego, czy może dla niektórych udział w programie był okazją do pokazania się przed kamerami.
Gdzieś z tyłu głowy miałem takie też wątpliwości, że mogą być osoby, które może chcą bardziej pokazać się w mediach, zaistnieć czy coś
- przyznał w rozmowie z "Super Expressem".
Uczestnik "Rolnik szuka żony" podkreśla jednak, że były to jedynie obawy, które pojawiły się jeszcze przed poznaniem kobiet. Z czasem jego spojrzenie na całą sytuację mocno się zmieniło.
Po poznaniu kobiet Mariusz zmienił zdanie
Mariusz nie ma wątpliwości, że kandydatki, które pojawiły się w programie, przyjechały przede wszystkim po to, by go poznać. Jak przyznaje, żadna z nich nie sprawiała wrażenia osoby szukającej rozgłosu.
Moim zdaniem z tych dziewcząt, co były, to myślę, że żadna z nich nie pod tym względem, tylko bardziej żeby poznać mnie, moją osobę.
Uczestnik programu podkreśla, że dzięki występowi w "Rolnik szuka żony" miał okazję spotkać wiele wartościowych osób.
Zobacz także: Zuzia już była w innym programie. Faworytka Wiktora z "Rolnik szuka żony" też walczyła o miłość
"To była bardzo dobra decyzja"
Mariusz przyznaje, że zgłoszenie się do programu wymagało od niego wyjścia ze strefy komfortu. Kamery śledzą uczestników niemal na każdym kroku, a ich życie prywatne staje się tematem rozmów widzów. Mimo to uważa, że było warto. Widzowie również docenili jego szczerość i naturalność. Sam Mariusz przyznaje, że spotyka się głównie z pozytywnymi reakcjami.
Na ogół pozytywne komentarze. Nie widziałem, żeby ktoś gdzieś negatywnie pisał o mojej osobie.
Jak potoczą się jego dalsze losy w programie? Tego na razie zdradzić nie może. Jedno jest pewne - jak sam zapowiada, w kolejnych odcinkach nie zabraknie emocji.