Mariusz prowadzi gospodarstwo w województwie małopolskim. Hoduje bydło, uprawia zboża, kukurydzę, soję i ziemniaki. Brzmi jak solidna, poukładana rzeczywistość - i w zasadzie tak jest. Tyle że wieczorami, kiedy skończy się praca, w domu jest cicho.
Idzie się kąpać, idzie się spać i rutyna po prostu taka się wdaje nieraz człowiekowi, że nie ma nawet czasu, żeby gdzieś wyjść nawet. No a co dopiero kogoś poznać
– mówi wprost.
Właśnie dlatego zdecydował się na udział w "Rolnik szuka żony" – popularnym programie TVP, który od lat łączy rolników z całej Polski szukających miłości.
Rolnictwo to jego żywioł od dziecka. Jako mały chłopiec uwielbiał bawić się traktorami, a razem z młodszym rodzeństwem tworzył własne, dziecięce gospodarstwo. Dziś to już dorosła, poważna robota - i pochłania go niemal całkowicie. W wieku 11 lat wstąpił do młodzieżowej drużyny pożarniczej. Dziś jest aktywnym strażakiem. Kiedy znajdzie chwilę dla siebie, gra w kręgle i bilard albo wychodzi na spacer. Ale takich chwil nie ma za wiele.
Mariusz stawia na szczerość
Zapytany o to, co przyciąga do niego kobiety, Mariusz nie waha się długo.
Wydaje mi się, że szczerość. Mówię po prostu tak, jak myślę i uważam
- przyznaje.
I od razu dodaje, że jeśli któraś z kandydatek nie przypadnie mu do gustu, powie jej o tym wprost. To podejście, które jednych może onieśmielać, innych - przyciągać. Mariusz wyraźnie wie, co chce dać od siebie. I nie zamierza na potrzeby "Rolnik szuka żony" udawać kogoś, kim nie jest.
Jestem taki, jaki jestem i tyle
- mówi bez chwili wahania.
Dla Mariusza liczy się wnętrze
Jego wymarzona partnerka? Uczuciowa, rodzinna, uśmiechnięta. Kobieta, która ma własne cele i do nich konsekwentnie dąży.
Też, żeby miała jakieś swoje cele w życiu, nie tylko… że dąży też do czegoś, jak sobie gdzieś postanowi coś
- tłumaczy.
Co do wyglądu - do tej pory bardziej zwracał uwagę na brunetki, ale w praktyce liczy się zupełnie co innego: uśmiech, spojrzenie, poczucie humoru. I przede wszystkim to, co w środku.
Bardziej to, co się ma w środku, jakie się ma podejście do wszystkiego
- mówi Mariusz.
Mariusz do "Rolnik szuka żony" zgłosił się po cichu
Decyzja Mariusza o udziale w "Rolnik szuka żony" dojrzewała w ciszy. Rolnik nikomu nic nie powiedział - i wysłał zgłoszenie sam.
Zrobiłem to po cichu. Dopiero jak wysłałem, na drugi dzień mówiłem. I to jeszcze brat się pierwszy dowiedział
- wspomina z lekkim uśmiechem.
Rodzina początkowo była w szoku. Teraz go wspiera. A kiedy zadzwonił telefon z informacją, że dostał się do finałowej ósemki "Rolnik szuka żony"?
Komentarzy w internecie nie czyta. Nie zamierza.
Co tam jest, to niech sobie będzie
- kwituje.