Martyna Wojciechowska straciła przyjaciela. Sama doznała poważnych obrażeń
Martyna Wojciechowska (50 l.) jest jedną z największych gwiazd polskiego show-biznesu. Podróżniczka i dziennikarka cieszy się ogromną sympatią widzów, a na Instagramie obserwuje ją ponad 2,2 miliona internautów. Pierwsze kroki w show-biznesie stawiała jako modelka. Po ojcu kierowcy rajowym odziedziczyła pasję do sportów ekstremalnych. Chociaż z wykształcenia jest ekonomistką, to sławę zyskała jako podróżniczka i dziennikarka. Od 1998 roku współpracuje z TVN.
W 2004 roku zrealizowała autorski projekt "Misja Martyna", w którym razem z niewielką ekipą podróżowała po świecie. W sumie odwiedzili 19 krajów na pięciu kontynentach. Podczas zdjęć kręconych na Islandii doszło do tragedii. Samochód z Martyną Wojciechowską, dwójką operatorów i kierowcą przez trudne warunki na drodze wpadł w poślizg i dachował. Po latach dziennikarka wspominała, że przed wypadkiem zasnęła i obudziła się w innej rzeczywistości.
Zobacz również: Martyna Wojciechowska była zaręczona aż pięć razy! Dwa razy uciekła sprzed ołtarza
Martyna Wojciechowska wspomina tragiczny wypadek
Rafał Łukaszewicz, operator i bliski przyjaciel Wojciechowskiej, odniósł najcięższe obrażenia. Jego życia nie udało się uratować. Pozostali pasażerowie, operator Witold Szczepan, kierowca Tomasz Holband i Martyna Wojciechowska, trafili do szpitala. Prezenterka doznała poważnych obrażeń, w tym złamania kręgosłupa. Początkowo lekarze nie dawali jej szans na powrót do pełnej sprawności.
Od tragicznych zdarzeń minęło ponad dwadzieścia lat, ale Wojciechowska nie zapomina o swoim przyjacielu. Po jego śmierci obiecała sobie, że otoczy opieką jego bliskich - żonę Alicję oraz trójkę dzieci (Urszulę, Jakuba i Julię), którzy stali się dla niej jak rodzina. Podróżniczka co roku w rocznicę śmierci Rafała Łukaszewicza wspomina przyjaciela.
Martyna Wojciechowska jest gwiazdą najnowszego wdania "Twojego Stylu". W poruszającej rozmowie opowiedziała o ty, co działo się z nią po wypadku. Długo zmagała się z ogromnym poczuciem winy i nie rozumiała, dlaczego to Rafał musiał zginąć.
Upadłam na kolana i nie wiedziałam, jak wstać. Zmagałam się z poczuciem winy, choć byłam pasażerką auta, nie ja spowodowałam wypadek, odniosłam wiele obrażeń. Ale przeżyłam i uważałam, że to z mojej strony nielojalne, nieuczciwe wobec Rafała - mówi Wojciechowska.
Zobacz również: Martyna Wojciechowska przeprosiła córkę. "Chciałam dobrze, a nie rozumiałam"
Po wypadku zmagała się z depresją. Sama sprawiała sobie ból
Wtedy nie potrafiła ani poradzić sobie z emocjami, ani ich nazwać. Dni mijały, a ona nie mogła i nie chciała wstawać z łóżka. Dziś wie, że mogła wtedy zmagać się z depresją. Do tego sama doprowadzała do sytuacji, które sprawiały jej ból. Karała się za to, że przeżyła i nie pozwalała sobie na szczęście.
Wiem już, że wiele osób ocalałych z katastrof doświadcza podobnych uczuć, że pewnie cierpiałam na depresję. Ale wtedy nie miałam o tym pojęcia, więc postanowiłam symbolicznie przesunąć horyzont - poddać ciało, psychikę ekstremalnemu doświadczeniu. W tamtym czasie robiłam wiele rzeczy, żeby sprawić sobie ból. Nagle zakończyłam wieloletni związek, jakbym nie dawała sobie prawa do szczęścia - przyznała.
Po wypadku Martyna Wojciechowska przeszła długie leczenie oraz rehabilitację. Mimo początkowej oceny lekarzy udało jej się wrócić do pełnej sprawności. Obiecała sobie, że przeżyje dwa życia - za siebie i Rafała. W 2006 roku stanęła na szczycie Mount Everest. W rozmowie z "Twoim Stylem" przyznała, że nie zrobiła tego tylko dla siebie.
Cała droga na Everest od pomysłu do zdobycia szczytu to próba zadośćuczynienia tym, których straciłam. Wyprawą w Himalaje próbowałam pokonać siebie. Jakbym nie mogła uwierzyć, że żyję, dopóki nie zrobię czegoś ekstremalnego, nie poczuję fizycznego i psychicznego bólu na granicy wytrzymałości - podsumowała.
Zobacz również: Zbuntowana nastolatka z burzą ciemnych włosów! Tak Martyna Wojciechowska wyglądała w czasach matury