Mąż Krzysztofa Gojdzia ma dosyć "kłamstw". Zabrał głos w rozmowie z "Super Expressem"
Po zadziwiającym i pełnym przedziwnych stwierdzeń wywiadzie Krzysztofa Gojdzia u "Żurnalisty" pojawiło się wiele znaków zapytania. Poza jawnym rasizmem, antysemityzmem i ksenofobią, Krzysztof Gojdź wyraził zdanie, że jego słynna fotka z mężczyzną w wannie, uznana za "coming out" to był tylko żart i reklama, a on sam nie jest w trakcie rozwodu. Swojego byłego współpracownika i partnera życiowego nazwał "stalkerem".
Marcin Roznowski na dowód, że Gojdź według niego kłamie, wrzucił do sieci wideo z ich ślubu na plaży i wesela.
Zobacz również: Były Gojdzia pokazał... nagranie z ich ślubu! "Czas na dementowanie kłamstw i oszczerstw"
Cóż - skontaktowaliśmy się z mieszkającym w Miami Marcinem Roznowskim, który opisał sytuację życiową z Krzysztofem Gojdziem. Zapewnił nas że jak najbardziej są wciąż małżeństwem, ich ślub był prawdziwy i w pełni legalny, a obecnie próbują się rozwieść, co nie jest łatwe ze względu na brak porozumienia, również w kwestiach finansowych.
- Tak, oczywiście był to w pełni legalny ślub i obecnie trwa sprawa rozwodowa w Miami. Niestety jest to bardzo trudny rozwód, ponieważ od dłuższego czasu nie było możliwości spokojnego porozumienia się czy dojścia do ugody.
- powiedział nam Roznowski. Okazuje się, że dzielą ich też kwestie finansowe.
Mąż Krzysztofa Gojdzia: Słyszę od jego prawników, że „nie ma pieniędzy”
Odniósł się też do słów Krzysztofa Gojdzia, który nazwał go "stalkerem".
- Najbardziej boli mnie to, że osoba, z którą budowałem życie przez lata, dziś publicznie nazywa mnie stalkerem. Tymczasem prawda jest taka, że sam sąd nakazał mediacje, abyśmy spróbowali dojść do porozumienia i zakończyć sprawę bez dodatkowej wojny. Przez lata wspólnie tworzyliśmy jego wizerunek, klinikę i życie zawodowe. Poświęciłem temu ogrom czasu, pracy i własnego życia. Dziś słyszę od jego prawników, że „nie ma pieniędzy”, aby w jakikolwiek sposób uczciwie się rozliczyć czy wziąć odpowiedzialność za to, co razem budowaliśmy.
- dodał rozgoryczony mąż Krzysztofa Gojdzia.
Krzysztof Gojdź jest bogaty czy bezdomny? Wersje są różne
Zobacz również: Krzysztof Gojdź jest bezdomny! "Domy, mieszkania - wszystko mam wynajęte". Wyprzedaje biznesy, ale jego psiak żyje w luksusie
Zarzucił mu kłamstwa i manipulacje oraz zapowiedział walkę o prawdę.
- Mam już dość kłamstw, pomówień, manipulacji i ciągłego oczerniania mnie publicznie. Zbyt długo milczałem. Nie zamierzam dalej pozwalać, aby ktoś niszczył moje życie i przedstawiał mnie jako osobę, którą nigdy nie byłem. Zamierzam się bronić i w końcu mówić prawdę.
Historia przypomina nieco ostatnie przygody sądowe Krzysztofa Rutkowskiego. Chodzi on na co dzień w futrach, złotych łańcuchach i drogich markach, chwali się autami i diamentami, a w sądzie zeznał, że żyje z niskiej emerytury. Krzysztof Gojdź opowiada w mediach o torebkach za setki tysięcy, biznesach, prywatnych SPA u gwizd, drogi zębach i liftingach, a tu się okazuje, że przed sądem sprawa wygląda inaczej.. Co ciekawe - panowie są kolegami.
Zobacz: Nocna libacja Rutkowskiego z Gojdziem! Na zmianę złoty trunek i kieliszek! Główka nie boli?