Dorota Szelągowska została mamą jako 21-latka
Kiedy Dorota Szelągowska urodziła syna Antoniego, sama dopiero wchodziła w dorosłe życie. Miała za sobą pierwsze doświadczenia w telewizji, ale jej sytuacja finansowa nadal była daleka od stabilnej. W rozmowie z Marcinem Mellerem projektantka podkreśliła, że wtedy nie miała jeszcze ani doświadczenia, ani zaplecza, które dziś często towarzyszy osobom znanym.
Urodziłam Antka i zawsze się śmieję, jak teraz ludzie zadają mi pytania: jak pani porówna macierzyństwo wczesne i późne? – mówiła.
Szelągowska szybko zaznaczyła, że takie określenie uważa za zbyt powierzchowne. „To nie jest macierzyństwo wczesne i późne” – stwierdziła. Jej zdaniem znacznie ważniejsze było to, w jakich warunkach wychowywała każde z dzieci. Nie ukrywa, że podczas pierwszego macierzyństwa sama była jeszcze bardzo młoda i nie czuła się w pełni dorosła. Brakowało także pieniędzy, stabilności i możliwości skorzystania z profesjonalnej pomocy. „To jest macierzyństwo w nieposiadaniu kasy i byciu dzieckiem” – powiedziała.
W tamtym okresie każda dodatkowa kwota miała znaczenie. Gdy zaczęła zarabiać w telewizji około 2400 złotych, część pieniędzy przeznaczyła na domowe rachunki. Sytuacja poprawiła się dopiero wtedy, gdy Katarzyna Grochola zaczęła pisać scenariusze do serialu „M jak miłość”. Pojawiły się większe dochody, a matka mogła finansowo wspierać córkę i wnuka.
Projektantka wspominała, że dostała od mamy pieniądze na podstawowe meble do mieszkania. Zapamiętała nawet konkretne modele kanapy i regałów z Ikei, ponieważ wcześniej taki wydatek był dla niej czymś bardzo dużym.
Zobacz też: Dorota Szelągowska chodziła do szkoły boso. „Nie miałyśmy kompletnie kasy”
Pomoc Katarzyny Grocholi zmieniła codzienność młodej matki
Dorota Szelągowska przyznała, że kariera Katarzyny Grocholi rozpoczęła się w momencie, gdy jej syn był jeszcze mały. Sukces pisarki przełożył się nie tylko na poprawę finansów, ale także na możliwość zapewnienia dziecku opieki.
Moja mama chwilę później zaczęła robić karierę i ona jako babcia była ogromną pomocą, jeśli chodzi o finanse albo zapewnienie tego, że na przykład mogłam wrócić do pracy i mieć nianię – opowiadała.
Grochola pomagała również opłacić prywatne przedszkole, na które młodej Doroty nie byłoby stać. Szelągowska zaznaczyła jednak, że w rodzinie obecna była także jej babcia Lidia. To ona przez lata pełniła rolę najważniejszej opiekunki i była prawdziwą babcią również dla Antoniego. Katarzyna Grochola znajdowała się już wtedy w samym środku gwałtownie rozwijającej się kariery. Promowała książki, udzielała wywiadów i coraz częściej pojawiała się publicznie.
Zobacz też: Tak wygląda jej willa po metamorfozie! Szelągowska odsłoniła wnętrza i wywołała burzę
Drugie macierzyństwo wyglądało zupełnie inaczej
Gdy Szelągowska została mamą po raz kolejny, jej życie wyglądało już zupełnie inaczej. Miała pozycję zawodową, pieniądze, doświadczenie i możliwość korzystania z pomocy innych osób. „To jest macierzyństwo w sytuacji, kiedy jesteś na świeczniku, masz kasę, masz opiekę i masz totalne doświadczenie” – powiedziała. Różnica nie polegała więc tylko na tym, że była starsza. Przede wszystkim nie musiała już martwić się o podstawowe wydatki i nie była zdana wyłącznie na własne siły.
W późniejszym macierzyństwie wiedziała także więcej o sobie, własnych potrzebach i emocjach. Miała za sobą terapię, zawodowe doświadczenia i lata budowania stabilności. To wszystko sprawiło, że mogła przeżywać rodzicielstwo w zupełnie innych warunkach.
Szelągowska nie żałuje, że tak wcześnie została matką
Mimo trudnych początków Dorota Szelągowska podkreśla, że nigdy nie żałowała urodzenia syna w młodym wieku. „Nigdy w życiu tego nie żałowałam” – przyznała. Dziś z ogromną czułością mówi o Antonim i cieszy się, że jako dorosły człowiek nadal chce spędzać czas z rodziną. Jest też przekonana, że będzie dobrym ojcem. Zdaniem Szelągowskiej dzieci są najważniejszym śladem, jaki można po sobie zostawić. „Myślę, że to jest najwspanialsze, co można po sobie zostawić. To są fajne dzieci” – powiedziała.
Wiek matki to tylko część historii
Wyznanie Doroty Szelągowskiej pokazuje, że samo określenie „młoda matka” lub „dojrzała matka” nie mówi wiele o prawdziwym doświadczeniu kobiety. Znaczenie mają także sytuacja finansowa, wsparcie bliskich, możliwość odpoczynku, dostęp do opieki nad dzieckiem i poczucie bezpieczeństwa. W przypadku Doroty Szelągowskiej pierwsze macierzyństwo wiązało się z biedą, brakiem doświadczenia i koniecznością szybkiego dorośnięcia. Drugie przeżywała już jako kobieta, która miała środki i narzędzia, by zadbać zarówno o dziecko, jak i o siebie.
Dlatego dziś nie mówi o macierzyństwie wczesnym i późnym. Mówi o dwóch zupełnie różnych światach.
Zobacz też: Grochola od 7 lat ma śniadanie do łóżka. Taką miłość spotkała
Zobacz naszą galerię: Tak wygląda jej willa po metamorfozie! Szelągowska odsłoniła wnętrza i wywołała burzę