Spalił się kolejny dom wyremontowany przez Dowbor: "Jego mieszkańcy muszą sami o niego dbać"

2022-04-10 11:15

Zenon (64 l.) i Bogusława (58 l.) Pękalowie niespełna 4 lata temu byli bohaterami programu "Nasz nowy dom". Małżeństwo z Wąwolnicy pod Lublinem jest rodziną zastępczą dla małej Patrycji. Dziadkowie starają się też odzyskać drugiego wnuczka, który przebywa w domu dziecka. Niestety, 23 marca, spotkała ich potworna tragedia. Gdy seniorka dowiedziała się, że ich dom płonie, zemdlała. Straty są ogromne, zrozpaczona rodzina błaga o pomoc internautów. Głos zabrała też Katarzyna Dowbor. Zobaczcie niżej wstrząsające zdjęcia, które ukazują skalę zniszczeń.

Nasz nowy dom: pożar Wąwolnica. Rodzina błaga o pomoc!

i

Autor: materiały prasowe / zrzutka.pl Nasz nowy dom: pożar Wąwolnica. Rodzina błaga o pomoc!

23 marca tuż przed południem doszło do pożaru domu wyremontowanego przez ekipę programu "Nasz nowy dom". Z żywiołem, który strawił ścianę i dach, walczyły dwa zastępy straży pożarnej i trzy jednostki OSP. Całe szczęście, że w budynku akurat nikogo nie było. Pan Zenon pracował na zewnątrz, jego żona była w pracy, a wnuczka w szkole. Pani Bogusława zanosząc się płaczem powiedziała dziennikarzowi "Faktu", że gdy dowiedziała się, że jej dom płonie - zemdlała.

– To był szok. Od tamtej pory chodzę i płaczę. Nie mogę w to uwierzyć – mówi zapłakana seniorka.

Akcja gaśnicza trwała prawie trzy godziny, a w trakcie niej dwóch strażaków podtruło się dymem. Straty są ogromne. Wstępnie wyceniono je na 60 tysięcy złotych i mimo, że dom nie nadaje się do mieszkania, rodzina zdecydowała się w nim pozostać.

Zobacz także: W środku nocy SPŁONĄŁ kolejny dom wyremontowany przez Dowbor! Koszmar bohaterek programu "Nasz nowy dom"

- Zostaliśmy bez ogrzewania, z wyciętą dziurą w dachu, zniszczoną ścianą. Mieszkamy na parterze, które mniej ucierpiało. W całym budynku nadal czuć swąd spalenizny. Zalana podłoga na dole nadaje się do tylko wymiany – rozpacza pan Zenon.

To ogromne koszty, które przekraczają możliwości seniorów. Znajomi rodziny utworzyli w sieci zbiórkę pieniędzy na odbudowę ich domu. Tłumaczą w niej, co było przyczyną pożaru. W dodatku okazuje się, że dom nie był ubezpieczony.

– Pożar nie był niczyją winą, to był nieszczęśliwy wypadek, drewniana ściana domu zapaliła się od kominka. Ogień pojawił się na ścianie przy kominie między elewacją, a ścianą z karton gipsu – czytamy na stronie zbiórki.

"Fakt" skontaktował się w ich sprawie z Katarzyną Dowbor, która bardzo przejęła się tragedią rodziny. Dokładnie pamięta i dziadków i Patrycję, która w momencie udziału w programie "Nasz nowy dom" miała 5 lat. Warunki w ich domu były bardzo trudne, budynek miał zaledwie 20 metrów. Dzięki ekipie Polsatu rodzina w końcu zamieszkała w godnych warunkach.

Przeczytaj także: "Nasz Nowy Dom" Antonin: Spłonął jej dom. Bohaterka Dowbor przeżyła kolejną tragedię

Nie braknie też komentarzy internautów, którzy na wieść o kolejnym pożarze, zastanawiają się, czy wina przypadkiem nie leży po stronie ekipy programu "Nasz nowy dom". Katarzyna Dowbor odniosła się do tych głosów.

– My oddajemy dom i w tym momencie jest on już własnością tych ludzi. Nie każemy im robić czegoś po naszemu, oni robią wszystko po swojemu. Przez cztery lata wszystko działało idealnie i ten dom funkcjonował, a my tych ludzi nie ubezwłasnowolniamy, sami mogą dokonywać zmian w swoim domu. Jego mieszkańcy muszą sami o niego dbać, bo są dorosłymi ludźmi - powiedziała dziennikarka.

Produkcja programu "Nasz nowy dom" zapewnia jednak, że jest w stałym kontakcie z wójtem Wąwolnicy, a "ekipa ma kontrolę nad całą sytuacją". Niżej zobaczycie zdjęcia, które ukazują skalę zniszczeń po pożarze w domu rodziny.

LINK DO ZBIÓRKI, W KTÓREJ MOŻNA POMÓC RODZINIE ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ 

Sonda
Oglądasz "Nasz nowy dom"?
"Nasz nowy dom" bohaterka wyznaje: dzięki Dowbor dostałam nowe życie