Nie mogli zostać rodzicami. Cywińska i Michałowski - wielka miłość bez potomstwa

2026-06-12 9:39

W świecie polskiego teatru i filmu byli jedną z tych par, o których mówiło się z podziwem. Izabella Cywińska i Janusz Michałowski tworzyli związek niemal pół wieku. Dziś, gdy dotarła do nas informacja o śmierci Janusza Michałowskiego, ich historia wraca ze zdwojoną siłą. Bo choć każde z nich zapisało się w historii sztuki na swój sposób, to właśnie razem tworzyli opowieść, która dla wielu była symbolem niezwykłej, artystycznej więzi.

Nie doczekali się potomstwa. Cywińska szczerze o tym, co zmieniłaby w życiu

Izabella Cywińska odeszła 23 grudnia 2023 roku w wieku 88 lat, pozostawiając po sobie ogromny dorobek artystyczny. Reżyserka, minister kultury, dyrektorka ważnych scen w Polsce - przez dekady kształtowała polską kulturę i wychowała całe pokolenia aktorów. Jej nazwisko na zawsze pozostanie związane z wielkimi spektaklami. Jednak w cieniu zawodowych sukcesów zawsze istniała też druga, bardziej osobista historia - ta, którą tworzyła u boku Janusza Michałowskiego. Mało kto zdawał sobie sprawę z tego, co działo się w ich życiu prywatnym.

Zobacz też: To jedno z ostatnich zdjęć Janusza Michałowskiego. Widok chwyta za serce

Wielka miłość Cywińskiej i Michałowskiego bez potomstwa. Jej słowa dziś łamią serce

Poznali się w latach 70. w Teatrze Nowym w Poznaniu, gdzie Cywińska pełniła funkcję dyrektorki. On - aktor o spokojnym usposobieniu, ona - pełna energii, wymagająca i bezkompromisowa reżyserka. Od początku ich relacja była intensywna, niekiedy burzliwa, bo łączyła ich nie tylko uczucie, ale i wspólna praca. Często spierali się na próbach, wręcz zarzekając się, że więcej nie staną razem przy jednym projekcie, a mimo to wracali do siebie.

Z czasem ich relacja stała się jednym z najtrwalszych związków w środowisku artystycznym. Żyli obok wielkiej historii Polski - w stanie wojennym, gdy Cywińska została internowana, Michałowski miał podobno poprosić, by zatrzymano również jego. Był przy niej w najtrudniejszych momentach, nawet wtedy, gdy sam zmagał się z problemami zdrowotnymi. Ich codzienność nie była wolna od napięć, ale opierała się na lojalności, która przetrwała dekady.

Postąpiłam egoistycznie, chciałam, żeby mi płacili za moje hobby. Co to znaczy? Żeby móc w trakcie własnej pracy i przez pracę odpowiedzieć sobie na pytania, które pozwolą mi lepiej zrozumieć otaczający mnie świat. Kiedy czytam książkę, to już pomnażam moją wiedzę o ludziach, ale dla mnie to za mało. Bohaterowie moich sztuk i filmów pozwalają mi zrozumieć dużo więcej - powiedziała Cywińska w wywiadzie dla Gazeta.pl.

Zobacz też: Rodzina i gwiazdy żegnają Janusza Michałowskiego. "Był dla mnie jak ojciec w teatrze"

Mimo ogromnego spełnienia zawodowego Cywińska w późniejszych latach mówiła otwarcie o swoich życiowych refleksjach. Jedną z nich był brak dzieci - temat, który wracał w jej wypowiedziach jako coś, co naznaczyło jej prywatne życie. Jednocześnie podkreślała, że swoją potrzebę "tworzenia i wychowywania" realizowała poprzez pracę z aktorami i reżyserami, których nazywała swoimi artystycznymi dziećmi.

Dzisiaj zrobiłabym in vitro. Dopóki byłam dyrektorem teatru, to wystarczyło mi, że wszystkie "dzieci", które brałam ze szkoły, wychowywałam, kształtowałam nie tylko jako aktorów, ale też jako ludzi. Żeby wyładować ten mój zmarnowany instynkt macierzyński. Zresztą niektórzy z nich mówią do mnie żartobliwie "mamo", na przykład obecny dyrektor teatru w Poznaniu Piotrek Kruszczyński czy Karolina Gruszka i jej mąż Iwan Wyrypajew - pisała Izabella Cywińska w swojej autobiografii "Dziewczyna z Kamienia".

Zobacz też: Nie żyje Janusz Michałowski. Jego role przeszły do historii

Zobacz naszą galerię: Nie mogli zostać rodzicami. Cywińska i Michałowski - wielka miłość bez potomstwa

Sonda
Czy wierzysz w życie po śmierci?
Stanisława Ryster, Zofia Kucówna i Andrzej Kopiczyński. Burzliwe życie gwiazd TVP. Niezapomniani

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki