Nie żyje wdowa po Krzysztofie Klenczonie. Dramatyczną tajemnicę zabrała do grobu!

Smutna wiadomość ze świata polskiej muzyki. Zmarła Alicja "Bibi" Klenczon, żona Krzysztofa Klenczona i osoba, która przez dziesięciolecia pielęgnowała pamięć o legendarnym artyście. Po śmierci muzyka w 1981 roku nie pozwoliła, by jego dorobek został zapomniany. Pojawiała się na koncertach, spotkaniach poświęconych jego twórczości i uroczystościach rocznicowych. Szczególne miejsce w jej działalności zajmowało Szczytno, z którym Krzysztof Klenczon był związany od młodości. Miała również własną, dramatyczną teorię dotyczącą okoliczności wypadku, który doprowadził do śmierci jej męża.

Czarno-białe zdjęcie Alicji Bibi Klenczon siedzącej na kanapie. O śmierci wdowy po muzykuk przeczytasz na SE.
Autor: Miasto Szczytno/ Facebook

Śmierć żony Krzysztofa Klenczona. Jej słowa o wypadku męża dają do myślenia

Informację o śmierci Alicji "Bibi" Klenczon przekazano 22 września 2026 roku. Wiesław Wilczkowiak, wiceprezes Stowarzyszenia Muzycznego im. Krzysztofa Klenczona "Christopher", poinformował o jej odejściu, a wiadomość została następnie potwierdzona przez rodzinę.

W dniu dzisiejszym zmarła Alicja Bibi Klenczon - dołączyła do Krzysztofa. Serdeczne wyrazy współczucia dla całej rodziny pozostającej w żałobie - napisał Wilczkowiak. Śmierć Alicji Klenczon to symboliczne zamknięcie pewnego rozdziału. Przez ponad 40 lat żyła z pamięcią o ukochanym mężu i angażowała się w inicjatywy związane z jego twórczością.

Zobacz też: Nie żyje Leszek Mądzik. Wielki artysta odszedł w wieku 80 lat

Nie żyje wdowa po Krzysztofie Klenczonie. Została z dramatyczną tajemnicą

Krzysztof Klenczon zapisał się w historii polskiej muzyki jako współtwórca największych przebojów Czerwonych Gitar, a później lider zespołu Trzy Korony. Jego karierę przerwała tragiczna śmierć. Muzyk zmarł 7 kwietnia 1981 roku w Stanach Zjednoczonych, mając zaledwie 39 lat.

Kilka tygodni wcześniej doszło do dramatycznego wypadku samochodowego w okolicach Chicago. Klenczon prowadził samochód, gdy zderzył się z innym pojazdem. Obrażenia były bardzo poważne. Artysta trafił do szpitala, jednak mimo wysiłków lekarzy jego stanu nie udało się poprawić.

Po jego odejściu Alicja Klenczon przez lata dbała o to, aby nazwisko i muzyka męża nadal były obecne w świadomości kolejnych pokoleń. Brała udział w wydarzeniach organizowanych ku jego pamięci i odwiedzała Szczytno. To właśnie z tym miastem Klenczon był szczególnie związany. Choć urodził się w Pułtusku, to właśnie w Szczytnie dorastał i rozpoczynał swoją muzyczną drogę. Tam również znajduje się jego grób.

Zobacz też: Nie żyje znana influencerka. Została znaleziona martwa w samochodzie

Alicja Klenczon nie zamknęła jednak historii męża wyłącznie w oficjalnych wspomnieniach i koncertach. Przez lata mówiła także o swoich wątpliwościach dotyczących tragicznego wypadku. W jednym z wywiadów dla "Gazety Krakowskiej" opowiadała o sytuacji, która wydarzyła się już po wypadku Krzysztofa. Kiedy muzyk przebywał w szpitalu, razem z ojcem kupiła nowy samochód, ponieważ poprzedni pojazd został całkowicie zniszczony.

Według jej relacji już podczas pierwszej jazdy nowym autem wydarzyło się coś niepokojącego. Po wrzuceniu niewłaściwego biegu próbowała zahamować, ale hamulec nie zadziałał. Samochód został odholowany do salonu, gdzie - jak twierdziła - odkryto przecięty przewód hamulcowy.

Sprawą miały zająć się policja oraz FBI. To wydarzenie przez lata pozostawało jednym z powodów, dla których Alicja Klenczon podważała przekonanie, że śmierć jej męża była wyłącznie tragicznym zbiegiem okoliczności. 

Zobacz też: Nie żyje 22-letnia influencerka. Została zaatakowana nożem w centrum miasta

Zobacz naszą galerię: Groby znanych Polaków na cmentarzu ewangelickim w Warszawie. Niezapomniani, maj 2023

Sonda
Wierzysz w życie po śmierci?
Groby Polaków znanych z Hollywood i amerykańskie gwiazdy z polskimi korzeniami. Niezapomniani

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI