Joanna Liszowska rozbiła swoje eksluzywne porsche w drodze na nagrania "Twoja twarz brzmi znajomo". Zaraz po dmuchaniu w alkomat piosenkarka dojechała do studia i spotkała się z całą ekipą show. Wśród nich była Katarzyna Skrzynecka i pewnie dlatego jako pierwsza postanowiła wziąć w obronę przyjaciółkę z programu.
Skrzynecka tuż po ujawnieniu informacji o pijackim rajdzie Liszowskiej, śmiało wyznała, że to nic takiego, bo - jak twierdzi - większość ludzi prowadzi auto z promilami.
- Jestem pierwszym ze świadków, który widział Joasię całkowicie trzeźwą, rzetelnie pracującą i uważam, że media usiłują z niej zrobić wroga publicznego, lincz publiczny jest dalece niesprawiedliwy, bardzo współczuję jej tej sytuacji. 90 procent z nas miało w życiu setki takich sytuacji, kiedy będąc na kolacji z przyjaciółmi wypiło wino czy kilka lampek wina i nawet nie pomyślało, wstając następnego dnia, czując się osobą zupełnie trzeźwą, że może jeszcze coś w organizmie zostało. Dzieje się jej wielka krzywda - żaliła się nad losem Joasi.
Teraz za obronę Liszowskiej Skrzynecka usłyszała kilka ostrych słów od innej koleżanki z showbiznesu. Karolina Korwin Piotrowska nie wytrzymała i dała do zrozumienia, co myśli o Kasi i podobnie myślących celebrytach.
Rozumiem teraz, dlaczego kiedy mam spotkania z czytelniczkami, mówią mi wprost, że jestem za delikatna dla zbyt wielu, że to nadęte i bezkarne pajace. Banda głupków przekonanych o swojej wyjątkowości. Kiedy słucham opowieści Kasi S., trudno nie przyznać im racji. Drodzy celebryci! Nie dziwcie się temu, że rośnie nienawiść wobec was, otwarta agresja i nie wzbudzacie szacunku, jedynie chorobliwą ciekawość. Sami jesteście sobie winni - napisała w felietonie do "Wprost".
Ma rację, czy to jednak zbyt ostra ocena?
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail