Monika Jarosińska od lat znana jest z tego, że nie owija w bawełnę. Otwarcie mówi o wieku, zabiegach i zdrowotnych problemach, z którymi przyszło jej się mierzyć. Piątka z przodu w metryce? Żaden problem. Gorzej było z… piątką w uzębieniu. Brak zęba, infekcje i długie leczenie sprawiły, że temat stomatologa stał się dla niej wyjątkowo ważny. Gdy więc w mediach huczało o aferze z udziałem Filipa Chajzera i jego dentysty, Jarosińska postanowiła sprawdzić wszystko na własnej skórze.
Po burzy z Chajzerem przyszła Jarosińska. Efekt? Musicie to zobaczyć na własne oczy!
Monika Jarosińska ma za sobą trudne lata. Częste pobyty w szpitalach, operacje i zabiegi nie były dla niej fanaberią, lecz koniecznością. Część z nich dotyczyła zdrowia, inne spełniania kobiecych marzeń. Nie ukrywała korekty powiek ani powiększenia biustu, o którym myślała od dwóch dekad. Na liście "do zrobienia" miała też idealny uśmiech.
Droga do niego była jednak wyboista. Infekcja po usunięciu zęba, spadek wagi i długie leczenie sprawiły, że Jarosińska przez pewien czas zmagała się nie tylko z bólem, ale i wielkim stresem. Gdy wreszcie trafiła do kliniki, którą wcześniej publicznie krytykował Filip Chajzer, postawiła sprawę jasno: żadnych zniżek, żadnych układów. Zapłaciła jak każda pacjentka i jak się okazuje, jest zadowolona.
Wczoraj odwiedziłam klinikę Piotra Trafidło Multident w Stalowej Woli. I muszę Wam powiedzieć jedno: jestem oczarowana – profesjonalizmem, serdecznością i opieką, jaką tam dostałam. W zeszłym roku miałam naprawdę trudne, niefajne perypetie z moimi zębami. Bardzo cierpiałam… Byłam przez to trochę wyjęta z życia. Dziś mogę Wam się do tego przyznać – te wszystkie problemy zębowe utrudniały mi dosłownie wszystko, nie tylko codzienne funkcjonowanie, ale też sprawy zawodowe, występy, całą tę „artystyczną codzienność”. Dlatego zdecydowałam się odwiedzić klinikę Piotra Trafidło. I… odetchnęłam. Trafiłam w ręce człowieka, który nie tylko zna się na swojej pracy, ale przede wszystkim ma ogromne serce. A to, co spotkało Piotra ostatnio w przestrzeni publicznej… jest po prostu niedopuszczalne. Piotr, wspieram Cię. Jesteś fantastycznym człowiekiem i świetnym lekarzem. Nie przejmuj się. Głowa do góry - napisała w sieci Monika Jarosińska.
Nowe licówki, wyleczone zęby i koniec wstydu. Jarosińska przyznaje, że koszt był spory, ale traktuje to jako spełnienie jednego z ostatnich marzeń. Do tego doszedł jeszcze szczękościsk wywołany stresem. Dziś jednak najważniejsze jest jedno: może normalnie gryźć i bez skrępowania się uśmiechać.
Nie w ramach współpracy. Była taka potężna afera, chyba z Filipem... No więc tam. Ja jestem zadowolona. Nic mi nie odpadło (...), uśmiecham się. Jak trafiłam do kliniki, to miała wszystkie zęby wyleczone, więc tutaj aż tak dużej pracy nie było. Oczywiście, licówki, no to jest dosyć duży koszt, nie ukrywam, że to było jedno z takich moich ostatnich marzeń, cierpiałam też na szczękościsk, to nerwy, stres, nie ja jedna, ani nie ostatnia. Najważniejsze, że są i mogę gryźć i nie wstydzę się, że nie mam piątki - powiedziała w rozmowie z Jastrząb Post.
Zobacz też: Jarosińska i Tajner nie kryły bliskości. Dały się ponieść świątecznej magii?! "Mamy tę samą miękkość serca"
Zobacz naszą galerię: Po burzy z Chajzerem przyszła Jarosińska. Efekt? Musicie to zobaczyć na własne oczy!