Sławomira Łozińska przeżyła niewyobrażalną tragedię. "Rano już nie żył"
Sławomira Łozińska (71 l.) na deskach teatru zadebiutowała w 1973 roku, a niecałe trzy lata później zagrała w kultowym serialu "Daleko od szosy". Od tamtej pory nie schodzi z ekranów. Przez ten czas aktorka zagrała w wielu cenionych produkcjach, w tym "Alternatywy 4", "W labiryncie", "Cwał", "Dług" czy "Ekipa".
Prywatnie Stanisława Łozińska związana była z Januszem Olejniczakiem. Z małżeństwa z kompozytorem doczekała się dwóch synów. Starszy z nich, Tomasz, był studentem medycyny i pasjonatem żeglarstwa. Miał przed sobą świetlaną przyszłość. Gdy w 2002 roku podczas wychodzenia z autobusu doznał urazu kostki, nic nie zapowiadało tragedii.
Młody student medycyny trafił do szpitala, gdzie skręconą kostkę unieruchomiono gipsem. Niestety, z niewiadomych powodów Tomasz nie otrzymał leków przeciwzakrzepowych. Krótko po tym jeden ze skrzepów wywołał zator. "W nocy dostał zatoru, rano już nie żył" - wspominał w rozmowie z magazynem "Pani" aktor Tadeusz Chudecki, przyjaciel Łozińskiej.
Zobacz również: Wzruszająca Wielkanoc w Domu Aktora w Skolimowie. Znani goście i przejmujące słowa wielkiej gwiazdy
Sławomira Łozińska o zmarłym synu. Nie potrafiła wymówić jego imienia
Niespodziewana śmierć syna była ogromnym ciosem dla Łozińskiej i jej bliskich. Aktorka wycofała się z życia publicznego. Kilka lat później w rozmowie z "Polityką" wyznała, że pocieszenia szukała w lekach i alkoholu.
Byłam kompletnie zgłuszona potworną ilością leków, alkoholem. Przekonana, że idę w stronę totalnego szaleństwa. Wszyscy odbudowywaliśmy się na gruzach. To pozostaje straszną traumą dla mojego drugiego syna, Pawła, który stracił w życiu główny wektor - przyznała Stanisława Łozińska.
Latami unikała rozmów o śmierci syna, a jednocześnie niemal codziennie przychodziła na cmentarz. Po ośmiu lat od tragedii robiła to już "tylko" trzy razy w tygodniu.
Niedawno Stanisława Łozińska gościła w programie "Rozmowy (nie)wygodne" Mariusza Szczygła, z którym odbyła niezwykle poruszającą rozmowę o żałobie. Wyznała, że bardzo długo unikała wymawiania imienia Tomasza.
Bardzo długo nie wymieniałam. Mówiłam: mój syn - przyznała.
Zobacz również: Córka Agnieszki Kotlarskiej uciekła z Polski przed mordercą matki. "Żyła w cieniu lęków"
Sławomira Łozińska: "To jest doczłapanie się do końca dnia"
Razem ze śmiercią Tomasza zawalił się świat wszystkich jego bliskich - matki, ojca, brata, dziadków... Aktorka podkreśliła, że nie ma uniwersalnego sposobu na przeżycie żałoby, każdy robi to na swój sposób. W tym roku miną 24 lata od śmierci mężczyzny. Łozińska z żalem zauważyła, że czas nie jest w stanie ukoić bólu po tak wielkiej stracie.
Ja miałam coś takiego, że mówiłam: Boże, chciałabym, żeby to już była 20. rocznica. 20. rocznica minęła i też nie jest lepiej. [...] To nie jest carpe diem. To jest doczłapanie się do końca dnia - dodała.
Zobacz również: Polański wypatrzył piękną aktorkę na basenie. Później zgotował jej piekło na planie
