Przyszły mąż zrobił z niej gwiazdę
Izabela od dziecka kochała muzykę. W szkole grała na altówce, jednak nie było jej z nią po drodze. Zapisała się więc na prywatne lekcje śpiewu i okazało się, że ma ogromny talent. Rok później występowała w Operetce Wrocławskiej. To właśnie tak dostrzegł ją Zbigniew Dziewiątkowski, który w późniejszych latach został jej mężem.
Przyszedł na premierę, podobno zachwycił się i oczarował. Powaliło go, gdy mnie zobaczył
- opowiadała piosenkarka. Zaproponował jej współpracę.
Całe życie byłam ostrożna. Wiedziałam, że mężczyźni za mną się oglądają. Okazało się, że oferta była jednak poważna - wyznała w cyklu "Bez tajemnic". W 1963 roku założyli Tercet Egzotyczny, którego Izabela była gwiazdą. Ich kariera potoczyła się błyskawicznie. - Zbyszek miał głowę do biznesu. Pomocna była też jego perfekcyjna znajomość języków obcych: francuskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, angielskiego
- opowiadała Marii Szabłowskiej. Grali nie tylko w Polsce ale i za granicą. Ich talent w Berlinie dostrzegł John Bardel, menadżer m.in. Toma Jonesa.
Od tego momentu zaczęła się nasza kariera. Cała Europa była u naszych stóp
- wyznała w Jedynce. W kolejnych latach robili karierę m.in. w Ameryce.
Wypadek w USA
Podczas jednej z tras koncertowych po Stanach Zjednoczonych, Izabela Skrybant-Dziewiątkowska uległa wypadkowi, w którym straciła dwa palce. Przez wiele lata utrzymywała swoją niepełnosprawność w sekrecie.
Jedziemy z koncertu na koncert, ja umalowana, oczywiście cała muszę być taka. Chciałam się poprawić w busie, złapałam się ramy drzwi, a nie było tej gumy. Mówię: 'Koledzy, jedziemy', ten kolega z przodu - bach - drzwi zasunął. Palców dosłownie nie ma!
- wyznała piosenkarka w rozmowie z "Super Expressem".
Rękę miałam czarną. Chirurg to zobaczył i mówi: "Pani Izabelo, musimy amputować". Straciłam tylko dwa palce, mam teraz nakładki
- dodała.
13 lat walczyła by zostać matką
Ze Zbigniewem Dziewiątkowskim tworzyli nie tylko zgrany duet na scenie, ale także i w życiu prywatnym. Początkowo jednak odprawiała go z kwitkiem.
Myślałam, że chodzi mu o flirt, niekoniecznie o śpiewanie. Pół roku broniłam się przed jego zalotami
- wyznała w wywiadzie dla magazynu "Ta nasza młodość". Zainteresowana było innym kolegą z zespołu.
Witold był w moim guście, Zbyszek jako mężczyzna w ogóle mi się nie podobał. Imponował mi, owszem, sukcesami na scenie, ale wydawał mi się zarozumiały. Powoli jednak zaczął stawać mi się bardzo bliski. Zdobył mnie czułością, delikatnością i "Pamelą". Ta piosenka powstała z miłości. Napisał ją dla mnie
- wyznała w rozmowie z "Gazetą Wrocławską". Nie wzięli jednak ślubu od razu, jednak planowali rodzinę. Artystka przez 13 lat nie mogła zajść w ciążę.
Dzięki Bogu miałam dobrego lekarza i po 13 latach zaszłam w ciążę. To było moje największe szczęście
- można było się dowiedzieć z "Tercet Egzotyczny - moje życie". W 1980 roku na świecie pojawiła się Ania. Natomiast cztery lata później urodziła się Kasia. Artystka zgodziła się na ślub dopiero po wielu latach wspólnego życia. "Tak" powiedzieli sobie w 1983 roku.
Drżała o życie córki
Świat gwiazdy zawalił się gdy jej starsza córka poważnie zachorowała. Ania miała zaledwie 12 lat kiedy zaczęła walkę z rzadkim przypadkiem nowotworu. Lekarze nie widzieli nadziei.
To, co się wtedy wydarzyło, pamiętam, jakby to było dziś. Poszłam do kościoła, przyjęłam komunię i w modlitwie błagałam Boga: zabierz mnie, ale zostaw moje dziecko, które tak bardzo kocham i na które czekałam tak długo
- wyznała w jednym z wywiadów.
Raptem zobaczyłam jakąś dziwną łunę i usłyszałam głos: "Przecież gdybym miał ci zabrać to dziecko, już bym ci zabrał wtedy, kiedy zachorowała po raz pierwszy". I w tej chwili spłynął na mnie spokój
- opowiada. Lekarzom udało się usunąć guza.
Czułam się tak, jakbym otrzymała najwspanialszy prezent w moim życiu. Prezent od Pana Boga. I najprawdziwszy cud. Każdego dnia dziękuję Bogu w modlitwie za uratowanie mojego dziecka
- opowiadała.
Straciła ukochanego męża
Izabela Skrybant-Dziewiątkowska w 2002 roku została wdową. Jej mąż odszedł we śnie o czym opowiedziała w rozmowie z Robertem Migdałem.
Od pewnego czasu mieliśmy osobne sypialnie, żeby się dobrze wysypiać. Zbyszek lubił siedzieć do późna, ja lubiłam wcześnie pójść spać. I mieliśmy taki zwyczaj, że ja zawsze przychodziłam do niego o dziewiątej rano z poranną kawą. Tego dnia też. Gdy zorientowałam się, że nie żyje, wpadłam w histerię
- wyznała. Gwiazda mimo bólu i tęsknoty dalej koncertowała.
Śpiewam piosenki Zbyszka i wiem, że on nadal żyje: w naszych córkach, w moim sercu, w sercach fanów, w muzyce
- wyznała "Nostalgii".
Zmarła na raka trzustki
Gwiazda Tercetu Egotycznego zachorowała na raka Trzustki. O chorobie dowiedziała się przy okazji badań, które wykonała przy okazji leczenia żółtaczki.
Występowaliśmy na festiwalu polskiej piosenki w Opolu. Wszyscy mi mówili: „Iza, jaka ty jesteś żółta na twarzy”. Ja tego nie widziałam. Myślałam, że jestem tak pięknie opalona. Na następny dzień po festiwalu pojechałam do lekarza i okazało się, że mam żółtaczkę. Pogotowie mnie zabrało z przychodni do szpitala, zrobili wszystkie badania i okazało się, że oprócz żółtaczki mam raka: 10 tys. komórek nowotworowych na badaniach wykazało – dużo, bardzo dużo
- wyznała. Gwiazda przed długi czas dzielnie walczyła. Zmarła 1 maja 2019 roku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ostatnia chwila przed katastrofą. Izabela Skrybant-Dziewiątkowska mogła zginąć z Anną Jantar