Joanna Racewicz, jak wiele innych gwiazd, bardzo przeżywa i angażuje się w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Nie może przejść do porządku dziennego nad widokiem ginących cywili, wśród których często znajdują się dzieci. Prezenterka przyjaźni się z Weroniką Marczuk, dla której ta wojna ma bardzo osobisty charakter. Była żona Cezarego Pazury urodziła się w Kijowie i tam spędziła 20 lat. Dziś musi patrzeć, jak na jej rodzinne miasto spadają rosyjskie bomby, a od strzałów padają niewinne dzieci i dorośli. Ten widok musi być dla niej ogromną traumą. Weronika postanowiła przełożyć swoją rozpacz na pomoc potrzebującym rodakom. Okazuje się też, że Marczuk jest w kontakcie z generałem ukraińskiej armii.
Racewicz pochwaliła się w sieci zdjęciem ze spotkania z Marczuk, chociaż, jak zauważa, wcale nie jest teraz łatwo skontaktować się z producentką, która każdą minutę poświęca na organizację pomocy Ukraińcom.
Nawet nie wiecie, jak trudno teraz dodzwonić się do tej dziewczyny. Telefon za telefonem, spotkanie goni spotkanie. Tysiąc spraw, ustaleń, nieustanna gorąca linia - napisała na Instagramie.
Jednocześnie prezenterka zdradziła, że była żona Czarka Pazury jest w stałym kontakcie z dowódcą armii ukraińskiej, który poinformował ją, czego jego żołnierze najbardziej potrzebują do walki z rosyjskim agresorem.
To do niej głównodowodzący armią ukraińską generał - major Oleg Gulak pisze list i potwierdza, że brakuje stu tysięcy kamizelek kuloodpornych. Jak ją znam - stanie na głowie, a znajdzie sposób, żeby je zdobyć.Tylko - to nie Ona powinna się tym zajmować. Weronika Marczuk, Polka urodzona w Kijowie. Jeszcze jedna dzielna, która zostawiła codzienne życie i rzuciła się na ratunek rozjeżdżanej czołgami Ukrainie - dodała.