- Rozenek-Majdan łączy działania w Sejmie z wizytami w schroniskach w całej Polsce
- Łódzkie schronisko zmniejszyło liczbę psów z ok. 500 do nieco ponad 100
- Gwiazda pokazuje, że kluczowe są ludzie, zarządzanie i otwartość na wolontariuszy
Rozenek-Majdan w Sejmie. Gwiazdy walczą o lepszy los zwierząt
Ten tydzień był dla Małgorzaty Rozenek-Majdan bardzo i ntensywny. W poniedziałek pojawiła się w Sejmie, gdzie uczestniczyła w posiedzeniu komisji do spraw ochrony zwierząt. W spotkaniu brała udział także Doda, która w ostatnich tygodniach poruszyła opinię publiczną mocnymi relacjami ze schronisk. Temat był jeden – realna poprawa losu zwierząt i zmiany, które muszą przestać być tylko deklaracjami. Panie, które jak powszechnie wiadomo, delikanie mówiąc nie przepadają za sobą, tym razem zjednoczyły siły w sprawie, która obu im lezy na sercu.
Rozenek-Majdan pojechała do schroniska w Łodzi. Pokzała inny świat
Zaledwie kilka dni później Rozenek-Majdan pojechała do Łodzi, do schroniska dla zwierząt przy ulicy Marmurowej 4. Nie na konferencję prasową, nie na szybkie zdjęcie. Przyjechała z konkretną pomocą – karmą, kocami i czasem, który poświęciła rozmowom z pracownikami, wolontariuszami i władzami miasta.
To, co dziś robimy, to działanie doraźne, ale absolutnie konieczne. Jeździmy po Polsce, odwiedzamy schroniska, sprawdzamy, jak funkcjonują i pokazujemy te miejsca, które działają dobrze
– podkreślała Rozenek-Majdan. Jak zaznaczyła, jednym z największych mitów dotyczących schronisk jest przekonanie, że „się nie da”. Tymczasem przykład łódzkiej placówki pokazuje coś zupełnie innego. Jeszcze kilka lat temu przebywało tu około pięciuset psów. Dziś jest ich nieco ponad sto.
Wszyscy pracują w ramach tych samych pieniędzy i tych samych funduszy. Różnicę robi czynnik ludzki – zaangażowanie miasta, nowa dyrekcja, nowe podejście i otwartość na wolontariuszy
– wyjaśnia gwiazda. I wbrew powszechnej opini pokazuje, że jednak "da się".
Zobacz też: Śmiali się, gdy Doda mówiła o cierpieniu zwierząt. Odwróciła się i zrównała ich z ziemią. Wstyd
„Nie da się”? Rozenek-Majdan pokazuje liczby
Małgorata Rozenek-Majdan nie ukrywa, że kluczowa jest transparentność. Jak podkreślała, brak otwartości na wolontariuszy, kontrole i współpracę powinien zapalać czerwoną lampkę. – Jeśli dyrekcja nie wpuszcza wolontariuszy, nie chce rozmowy i kontroli, to bardzo często oznacza, że ktoś ma coś do ukrycia – zaznaczyła wprost.
Podczas wizyty gwiazda zobaczyła także nowoczesny szpital dla zwierząt działający na terenie schroniska, kociarnię oraz inne miejsca, w których przebywają podopieczni. Spotkała się z prezydent miasta Łodzi Hanną Zdanowską oraz dyrektorem schroniska Albertem Kurkowskim. – Najlepsze schronisko to puste schronisko. Dbamy o dobrostan zwierząt, ale zawsze najważniejszy jest spokojny i bezpieczny dom – podkreślił Kurkowski.
Historie adopcji, które poruszają najbardziej
Rozenek-Majdan przyznała, że najmocniej poruszają ją historie psów, które spędziły w schronisku wiele lat. Zdarza się, że po dziewięciu latach trafiają do domów – na kanapy, do łóżek, do normalnego życia. Lęki nie znikają od razu, ale spokój, stabilizacja i miłość potrafią zrobić więcej niż najlepsze procedury. Stąd konsekwentne działania, obecność w Sejmie, rozmowy z samorządami i pokazywanie, że w Polsce są schroniska, które naprawdę działają.