Rozenek-Majdan klęczy na śniegu i dźwiga wielkie pudła. Wszyscy patrzą na selfiki. Mało kto wie, co zrobiła naprawdę

2026-01-22 17:11

Zdjęcia wyglądają jak kolejna relacja celebrytki – Małgorzata Rozenek-Majdan klęczy na śniegu, dźwiga wielkie kartony i pozuje przy paletach karmy. Internet widzi selfiki. Mało kto zauważa, że za tymi kadrami stoją spotkania w Sejmie, konkretne liczby i pewne schronisko, które udowadnia, że w Polsce naprawdę da się pomagać zwierzętom mądrze i skutecznie.

  • Rozenek-Majdan łączy działania w Sejmie z wizytami w schroniskach w całej Polsce
  • Łódzkie schronisko zmniejszyło liczbę psów z ok. 500 do nieco ponad 100
  • Gwiazda pokazuje, że kluczowe są ludzie, zarządzanie i otwartość na wolontariuszy

Rozenek-Majdan w Sejmie. Gwiazdy walczą o lepszy los zwierząt

Ten tydzień był dla Małgorzaty Rozenek-Majdan bardzo i ntensywny. W poniedziałek pojawiła się w Sejmie, gdzie uczestniczyła w posiedzeniu komisji do spraw ochrony zwierząt. W spotkaniu brała udział także Doda, która w ostatnich tygodniach poruszyła opinię publiczną mocnymi relacjami ze schronisk. Temat był jeden – realna poprawa losu zwierząt i zmiany, które muszą przestać być tylko deklaracjami. Panie, które jak powszechnie wiadomo, delikanie mówiąc nie przepadają za sobą, tym razem zjednoczyły siły w sprawie, która obu im lezy na sercu.

Rozenek-Majdan pojechała do schroniska w Łodzi. Pokzała inny świat

Zaledwie kilka dni później Rozenek-Majdan pojechała do Łodzi, do schroniska dla zwierząt przy ulicy Marmurowej 4. Nie na konferencję prasową, nie na szybkie zdjęcie. Przyjechała z konkretną pomocą – karmą, kocami i czasem, który poświęciła rozmowom z pracownikami, wolontariuszami i władzami miasta.

To, co dziś robimy, to działanie doraźne, ale absolutnie konieczne. Jeździmy po Polsce, odwiedzamy schroniska, sprawdzamy, jak funkcjonują i pokazujemy te miejsca, które działają dobrze

– podkreślała Rozenek-Majdan. Jak zaznaczyła, jednym z największych mitów dotyczących schronisk jest przekonanie, że „się nie da”.  Tymczasem przykład łódzkiej placówki pokazuje coś zupełnie innego. Jeszcze kilka lat temu przebywało tu około pięciuset psów. Dziś jest ich nieco ponad sto.

Wszyscy pracują w ramach tych samych pieniędzy i tych samych funduszy. Różnicę robi czynnik ludzki – zaangażowanie miasta, nowa dyrekcja, nowe podejście i otwartość na wolontariuszy

– wyjaśnia gwiazda. I wbrew powszechnej opini pokazuje, że jednak "da się".

Zobacz też: Śmiali się, gdy Doda mówiła o cierpieniu zwierząt. Odwróciła się i zrównała ich z ziemią. Wstyd

„Nie da się”? Rozenek-Majdan pokazuje liczby

Małgorata Rozenek-Majdan nie ukrywa, że kluczowa jest transparentność. Jak podkreślała, brak otwartości na wolontariuszy, kontrole i współpracę powinien zapalać czerwoną lampkę. – Jeśli dyrekcja nie wpuszcza wolontariuszy, nie chce rozmowy i kontroli, to bardzo często oznacza, że ktoś ma coś do ukrycia – zaznaczyła wprost.

Podczas wizyty gwiazda zobaczyła także nowoczesny szpital dla zwierząt działający na terenie schroniska, kociarnię oraz inne miejsca, w których przebywają podopieczni. Spotkała się z prezydent miasta Łodzi Hanną Zdanowską oraz dyrektorem schroniska Albertem Kurkowskim. – Najlepsze schronisko to puste schronisko. Dbamy o dobrostan zwierząt, ale zawsze najważniejszy jest spokojny i bezpieczny dom – podkreślił Kurkowski.

Historie adopcji, które poruszają najbardziej

Rozenek-Majdan przyznała, że najmocniej poruszają ją historie psów, które spędziły w schronisku wiele lat. Zdarza się, że po dziewięciu latach trafiają do domów – na kanapy, do łóżek, do normalnego życia. Lęki nie znikają od razu, ale spokój, stabilizacja i miłość potrafią zrobić więcej niż najlepsze procedury. Stąd konsekwentne działania, obecność w Sejmie, rozmowy z samorządami i pokazywanie, że w Polsce są schroniska, które naprawdę działają.

Super Express Google News
Małgorzata Rozenek o "Bez kompleksów" i "Królowej przetrwania" | WYWIAD

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki