Siedem lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych - taki wyrok Dariusz K. usłyszał w kwietniu 2016 roku. Obrońcy muzyka i sam skazany nie zgodzili się z decyzją sądu i wnieśli o apelację. Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Warszawie ogłoszono drugi, prawomocny wyrok. Były mąż Edyty Górniak został skazany już tylko na 6 lat więzienia. Ponadto muzyk znowu będzie mógł prowadzić auto. Sąd zmniejszył wyrok, gdyż uznał, że Dariusz K, który w lipcu 2014 roku zabił 63-letnią kobietę przechodzącą na pasach na zielonym świetle, był po użyciu kokainy, a nie pod wpływem.
Sędzia podczas swojej przemowy dodał, że w dniu wypadku zawiodły organy ścigania, gdyż Dariuszowi K. dopiero trzy godziny po wypadku została pobrana krew, a do analizy oddana została tydzień od pobrania, co ewidentnie wpłynęło na jego korzyść.
- Nawet lekarz pobierający mu krew do badań nie stwierdził żadnych objawów, nie zakreślił w dokumentacji, że może być pod wpływem kokainy - powiedziała sędzia Magdalena Roszkowska-Matusik. - Z drugiej strony, fakt, że wjechał z nadmierną prędkością na przejście dla pieszych i śmiertelnie potrącił kobietę, nie pozwala na orzeczenie wobec niego kary niższej niż sześć lat więzienia - dodała.
Obrońca Dariusza K. mec. Marcin Kondracki nie ukrywa, że jest usatysfakcjonowany wyrokiem.
- Niewątpliwie jestem zadowolony, że sąd przyjął, że nasz klient nie prowadził pod wpływem środka odurzającego - powiedział.
Dariusz K. nie był obecny w sądzie. Jednak lada dzień otrzyma wezwanie do stawienia się do zakładu karnego. Skazany odsiedział ponad dwa lata w areszcie, oznacza to, że w więzieniu spędzi niecałe cztery lata. Po połowie wyroku może jednak ubiegać się o wcześniejsze wyjście na wolność za dobre sprawowanie, czyli za ok. pół roku.