- Mija siedem lat od tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, a jego córka Antonina opowiada o ataku, wspomnieniach i walce z traumą.
- Antonina Adamowicz wspomina dzień ataku, gdy przebywała za granicą, oraz jakim ojcem był prezydent Gdańska.
- Jak Antonina Adamowicz poradziła sobie z traumą po stracie ojca i czy zdołała wrócić do normalnego życia?
Paweł Adamowicz został śmiertelnie ugodzony nożem podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w styczniu 2019 roku. Mimo wielogodzinnej operacji, lekarzom nie udało się uratować jego życia. Dla rodziny był to niewyobrażalny dramat, który rozegrał się na oczach całej Polski. Sprawca ataku został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności.
Wspomnienia z dnia ataku
Antonina Adamowicz w chwili ataku przebywała za granicą. Jak wspomina, najgorsze było oczekiwanie i brak informacji o stanie ojca. Długie godziny w samolocie, powrót do kraju i świadomość, że los jej taty waży się w szpitalu, były niezwykle trudne.
- Byłam za granicą. To była po prostu jedna wielka niewiedza i oczekiwanie na to, co się stanie, bo nie wiedzieliśmy praktycznie nic. [...] Potem byliśmy w samolocie przez wiele godzin, bo byliśmy wcześniej w Stanach Zjednoczonych. To były najgorsze dni, najtrudniejsze dni mojego życia. Więc wydaje mi się, że moja psychika chyba na razie nie jest w stanie jeszcze tego tak naprawdę do końca ogarnąć – wyznała w rozmowie z RMF FM.
Jakim ojcem był Paweł Adamowicz?
Antonina Adamowicz wspomina również, jakim ojcem był prezydent Gdańska.
- Potrafił być jak najbardziej uczuciowy, emocjonalny. Potrafił płakać, wzruszać się podczas oglądania filmów, czytał mi bardzo dużo książek, bajek. Bardzo dużo rozmawialiśmy. To był bardzo obecny tata, jak na to, że często fizycznie nie mógł być obecny. Nawet jak go nie było, bo był w delegacji, dużo rozmawialiśmy przez telefon. Spędzaliśmy dużo czasu aktywnie. Robiliśmy coś razem, układaliśmy puzzle, graliśmy w gry, rozmawialiśmy - podkreślała.
Niewiarygodne, co z obrączką po mężu zrobiła Magdalena Adamowicz. Niewielu by się na to zdecydowało
Żałoba i powrót do normalności
W wywiadzie Antonina Adamowicz przyznała, że śmierć ojca była dla niej ogromną traumą, z którą musiała zmierzyć się także w przestrzeni publicznej. Podkreśla, że żałoba nie znika — zmienia się jedynie sposób jej przeżywania.
- Teraz już nie jest tak, że ja codziennie płaczę z powodu śmierci taty, ale na pewno codziennie o nim myślę. Pamiętam i często za nim tęsknię, ale zdecydowanie jestem w stanie żyć normalnie. Jestem po prostu normalną 20-latką. Mogę żyć spokojnie. Niestety, to nie są rzeczy, które przychodzą same. To są lata pracy nad sobą, terapii, bo mimo wszystko to była ogromna trauma i jeszcze publiczna, co nie pomagało temu wszystkiemu – zaznaczyła na antenie RMF FM.
W naszej galerii zobaczysz, jak wygląda grób Pawła Adamowicza w 7. rocznice śmierci: