Widzowie, którzy bacznie oglądali 50 twarzy Greya z pewnością zapamiętali ten widok. W kilku scenach seksu na ekranie wyraźnie widać intymne części ciała Dakoty Johnson. W oczy rzuca się odsłonięte łonowe owłosienie aktorki.
Tymczasem okazuje się, że podczas pracy na planie Dakota wcale nie pokazywała swojego nagiego krocza. W intymnych scenach zakładała specjalną osłonkę. Ale nie dlatego, że tak bardzo krępowała się scen erotycznych. Chodziło o to, żeby ułatwić prawcę... grafikom!
- Włosy łonowe Dakoty Johnson były dorobione komputerowo. Podczas scen seksu aktorka nosiła na łonie specjalną łatę, którą później graficy komputerowi wypełnili włosami - podaje bezużyteczna.pl
Ciekawe, czy poprawiali też coś Jamie'mu Dornanowi?
Zobacz: Małgorzata Rozenek za słaba na "Piekielny hotel"?
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail