Spis treści
W bardzo krótkim czasie Skolim zyskał ogromną popularność na polskim rynku muzycznym. Miliony odtworzeń pod teledyskami dowodzą, że utwory takie jak "Temperatura", "Wyglądasz idealnie" i "Daj mi jedno słowo" mocno trafiły w gusta słuchaczy. Muzyk zresztą otwarcie przyznaje, że aby zapewnić swoim produkcjom jak największy zasięg, czasami inwestuje w działania reklamowe.
Niemniej jednak, muzyka Skolima regularnie wywołuje dyskusje ze względu na pojawiające się w niej liczne podteksty seksualne. Sam wokalista broni się, zwracając uwagę, że w swoim dorobku posiada również piosenki pozbawione takich treści, podając jako przykład "Życie jest jedno" oraz "Daj mi jedno słowo".
Afera wokół koncertu Skolima i dzieci na scenie
Niedawno internet obiegło nagranie z koncertu, na którym kontuzjowany Skolim wykonuje utwór "Kamikaze", nagrany wspólnie z Matą, a dookoła niego gromadzi się grupa dzieci. To wywołało ogromne oburzenie w sieci i lawinę krytycznych komentarzy. Wśród osób publicznych, które nie przebierały w słowach, oceniając zachowanie artysty, znaleźli się m.in. Mariusz Kałamaga oraz Majka Jeżowska.
Skolim z dziećmi na rękach śpiewa: "Zrobię ją na ladzie, chociaż wygląda na damę. Zrobię ją na blacie, lubi rzeczy poje*ane". Co za rzyg i te jego wszystkie ckliwe wypowiedzi o wartościach, jakie wyniósł z domu. Patotwór, patorodzice. Stop skolimoskopii - grzmiał popularny prezenter.
Wobec tego oburzenia, Skolim postanowił wyjaśnić całe zajście, udzielając wywiadu portalowi Eska.pl i nazywając je po prostu "niefortunnym".
Skolim przerywa milczenie po występie. "To było niefortunne"
Podczas premiery swojego albumu "96", piosenkarz po raz kolejny odniósł się do skandalu, zaznaczając przy tym, że jego repertuar nie opiera się wyłącznie na utworach o podłożu seksualnym. W rozmowie z dziennikarzem serwisu ESKA.pl opowiedział swoją wersję wydarzeń z głośnego koncertu.
Wiesz, to było bardzo niefortunne, bo zagrałem ten numer, a pewnie widziałeś zdjęcia z koncertu i dzieciaki zawsze chcą wbiec na scenę. Ja miałem nogę w gipsie, dzieciaki wbiegły, otoczyły mnie i już nie mogłem tego zatrzymać. Dalej tak jest, że [do pewnej godziny – przyp. Red.] nie śpiewam "Wejdę, wyjdę". Tutaj wszyscy krzyczeli "Kamikaze", zagraliśmy, no a ja chorą nogę miałem, ci ludzie na scenę weszli… Przeczuwałem, że będzie drama, ale właśnie drama, a nie taki atak w moją stronę, ale już zdążyłem się przyzwyczaić. (…) To był taki niefortunny splot wydarzeń - podsumował.
Zostaje mieć nadzieję, że Konrad z tej sytuacji wyciągnie odpowiednie wnioski i w przyszłości przypilnuje, aby jego wulgarne, pozbawione cenzury utwory były grane tylko tam, gdzie obecna jest dorosła widownia.