Spektakularna premiera Przemysława Stippy w Lublinie! Artysta reżyseruje "Niebezpieczne związki"

2026-11-04 5:16

Teatr im. Juliusza Osterwy szykuje się do wielkiej premiery. Po raz pierwszy widzowie zobaczą "Niebezpieczne związki" Pierre’a Choderlosa de Laclos w reżyserii Przemysława Stippy. Pierwszy pokaz już 7 listopada. Dla "Osterwy" to jeden ze sposobów na świętowanie 140. urodzin.

Teatr z niesamowitą historią

Piękny gmach teatru zna w Lublinie każdy. Został wzniesiony w latach 1884–1886 wg projektu Karola Kozłowskiego i jest jednym najstarszych budynków teatralnych w kraju.

Inicjatorami jego budowy byli lubelscy przemysłowcy, bracia Adolf i Juliusz Frickowie, a wznieśli go Lublinianie ze składek społecznych na rzecz spółki cywilnej „Teatr Lubelski”. Był jednym z najpiękniejszych i najnowocześniejszych teatrów w Europie - można dowiedzieć się z informacji zamieszczonej na stronie teatru.

Wielka premiera "Niebezpiecznych związków"

Teatrem im. Juliusza Osterwy stał się w 1949 roku, a w rok 2026 świętuje swoje 140-te urodziny. Sobotnia premiera ma być jedną z urodzinowych prezentów, od Osterwy dla Lublinian. Trwają ostatnie próby i ostatnie przymiarki kostiumów, tak, aby w premierowy wieczór wszystko było zapięte na ostatni guzik. Jak informuje Teatr, "Niebezpieczne związki" to powieść, w której możemy znaleźć jeden z najbardziej przenikliwych opisów relacji opartych na władzy, manipulacji i pożądaniu. Klasyczną XVIII-wieczną opowieść o markizie de Merteuil i wicehrabim de Valmoncie – mistrzach intrygi, uwodzenia i psychologicznej gry – zaadaptował w latach 80. XX wieku dla teatru Christopher Hampton. Na tym samym opracowaniu oparty został oscarowy film Stephena Frearsa z 1988 roku z Glenn Close, Michelle Pfeiffer i Johnem Malkovichem.

ZOBACZ TAKŻE: Ewa Kasprzyk zdradziła kulisy odejścia z "Tańca z Gwiazdami". To była jej decyzja?

Stippa jako reżyser sztuki

Za premierę odpowiada aktor Przemysław Stippa, którego można znać między innymi z roli w "Barwach szczęścia".

To mój debiut reżyserski w żywym planie. Próby z człowiekiem na scenie to najtrudniejsza i najcudowniejsza materia. Żywy teatr przetrwa wszelkie próby oddania pola sztucznej inteligencji. Tworzymy własną jakość. Chcemy wyciągnąć kwintesencję z tekstu. Słowa bywają nośnikiem prawdy. W tym przypadku kłamstwa. Przyglądamy się kondycji ludzkiej duszy już po upadku, w zdestruowanym świecie - mówi Stippa.

Marta Żmuda Trzebiatowska nigdy nie marzyła o sławie. Chciała grać w teatrze

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI