Justyna Steczkowska i Edyta Górniak to nazwiska, które w polskim show-biznesie budzą emocje od dekad. Dwie wielkie osobowości, dwa silne charaktery, dwa zupełnie różne style bycia. Nic dziwnego, że od lat powraca temat ich relacji i rzekomej niechęci. W rozmowie z Żurnalistą Steczkowska postanowiła jednak ostudzić atmosferę i spojrzeć na to z dystansem.
Steczkowska o konflikcie z Górniak u Żurnalisty
Artystka jasno dała do zrozumienia, że medialne narracje o konflikcie są w dużej mierze sztucznie podkręcane.
Wiem, że media zawsze robią jakąś zadymę, że się nie lubimy. Ja tego tak nie widzę
– powiedziała. Zamiast wojny – Steczkowska mówi o różnych drogach, temperamentach i sposobach funkcjonowania w świecie. I przyznaje, że choć nie wszystko rozumie, nie traktuje tego jako powodu do dramatu. Najwięcej emocji wywołał fragment, w którym Steczkowska wspomniała o tym, że Górniak bywa obrażona.
Każdy ma jakąś drogę swojego rozwoju. Edi czasem gniewa się za rzeczy, których nie rozumiem, ale rozumiem, że się gniewa i nie biorę tego pod uwagę
– przyznała. To zdanie natychmiast odbiło się echem w sieci, bo brzmi jak szczera obserwacja, ale bez złośliwości. Raczej jak próba zrozumienia drugiej osoby – nawet jeśli jest trudna w relacji.
Wedłóg Steczkowsiej Goniak „to piękna dziewczyna, która ma talent”
Steczkowska nie szczędziła Górniak komplementów. Podkreśliła jej urodę i talent wokalny, zaznaczając, że w przypadku artystek nietuzinkowość nie powinna nikogo dziwić.
To jest piękna dziewczyna, która ma talent do śpiewania, a to, że jest specyficzna? No i co z tego? Każdy z nas jest jakiś. Trzeba też brać pod uwagę, że jest artystką
– dodała. Słowa Steczkowskiej brzmią jak próba postawienia kropki nad „i”. Nie ma tu wojny, nie ma wyciągania starych historii, nie ma rozliczeń. Jest za to dystans, dojrzałość i spojrzenie z perspektywy lat. A jednak… w show-biznesie nawet spokojne wypowiedzi potrafią rozpalić dyskusję. Zwłaszcza gdy padają tak charakterystyczne słowa jak „gniewa się”.
Zobacz: Justyna Steczkowska już wybrała. To nagranie nie pozostawia żadnych złudzeń