Szef Eurowizji o ewentualnym powrocie Rosji. Zaskakujące słowa o wojnie

2026-05-16 8:21

Trwa 70. Konkurs Piosenki Eurowizji w Wiedniu, a jubileuszowa edycja przebiega w cieniu ogromnych kontrowersji związanych z udziałem Izraela. W ogniu krytyki znalazł się Martin Green, szef konkursu. W rozmowie z jednym z niezależnych dziennikarzy wypowiedział się na temat ewentualnego powrotu Rosji do konkursu - i to jeszcze w trakcie trwania działań wojennych.

Eurowizja: Kontrowersje wokół powrotu Rosji i udziału Izraela

Tegoroczna, jubileuszowa edycja Konkursu Piosenki Eurowizji miała stanowić symbol jedności i święto muzyki, jednak od samego początku towarzyszą jej ogromne emocje i spory. Zamiast sielankowej atmosfery w Wiedniu dominują debaty o charakterze politycznym i moralnym. Główne kontrowersje wzbudza dalszy udział Izraela w wydarzeniu, co w kontekście trwających konfliktów w Strefie Gazy, Libanie, Iranie oraz na Zachodnim Brzegu prowokuje liczne protesty i wezwania do wykluczenia izraelskiej delegacji. Mimo zarzutów o podwójne standardy kierowanych pod adresem Europejskiej Unii Nadawców (EBU), Martin Green, dyrektor konkursu, twardo staje w obronie podjętych decyzji.

W niedawnym wywiadzie zaprezentował również swoje stanowisko dotyczące ewentualnego powrotu Rosji na eurowizyjną scenę oraz zasad postępowania w obliczu ewentualnych, nowych konfliktów zbrojnych.

Zobacz także: Burza po zachowaniu Szemplińskiej na Eurowizji 2026. Izraelczycy atakują polską artystkę

Dyrektor Eurowizji tłumaczy różnice między Izraelem a Rosją

Podczas rozmowy z doradcą politycznym i niezależnym dziennikarzem, Pablo O'Haną, szef Konkursu Piosenki Eurowizji musiał zmierzyć się z trudnymi pytaniami. W trakcie wywiadu Martin Green stanowczo zaznaczał, że Europejska Unia Nadawców działa z dala od polityki, stanowiąc niezależną organizację dla nadawców publicznych, która nie ulega wpływom militarnym czy politycznym. Wyjaśniał ponadto, że wykluczenie Rosji z Eurowizji, a później z samego EBU, to sytuacja zupełnie inna niż decyzja o zachowaniu członkostwa przez izraelską telewizję KAN.

Zobacz także: Roxie Węgiel oceniła show Alicji Szemplińskiej na Eurowizji. Nie kryła zachwytu

Po pierwsze, Rosja jest obecnie wykluczona z EBU, ponieważ jej nadawca - a tym jesteśmy, organizacją nadawców - nie był w stanie udowodnić, że nie jest po prostu głosem swojego rządu, co nie zgadza się z zasadami EBU. Po drugie, w każdym wymiarze mieliśmy globalny konsensus na temat tego konfliktu, którego absolutnie brakuje przy tym drugim. Możemy to określić, bo jesteśmy organizacją demokratyczną i 70 proc. naszych członków zagłosowało za tym, by Eurowizja była neutralną przestrzenią. [...] W przypadku KAN - zaledwie wczoraj izraelski rząd zagroził im prywatyzacją. Miejmy jasność, jakie mają intencje: żeby przejąć ich newsroom. To już trzeci raz w ciągu pięciu lat. Jeśli ktoś chce dowodu na to, że KAN ma niezależność i swój głos, niech spojrzy na to, z jakim wysiłkiem jego rząd chce przejąć nad nim kontrolę - powiedział Green.

Warto jednak dodać, że próby przejęcia kontroli politycznej nad telewizją KAN przez rząd Izraela nie oznaczają, że politycy nie ingerują również w jego udział w Konkursie Piosenki Eurowizji.

Zobacz także: Tak Polska wypadła na próbie jurorskiej! Alicja Szemplińska przełamie naszą fatalną passę?

Powrót Rosji na Eurowizję przed końcem wojny? Zaskakujące słowa szefa

Podążając za tokiem myślenia Greena, który oddziela izraelską telewizję publiczną od działań tamtejszego rządu, dziennikarz zapytał o potencjalny powrót Rosji na scenę Eurowizji jeszcze przed zakończeniem konfliktu w Ukrainie. Szef konkursu przyznał, że teoretycznie stacja z Rosji mogłaby wziąć udział w rywalizacji, o ile spełniłaby wymagania EBU i zachowała niezależność od władzy Władimira Putina.

Teoretycznie tak. Jesteśmy organizacją złożoną z nadawców, ale nie chcę mówić "co by było gdyby". Jeśli byłby tam jakiś ruch, jeśli znowu byłoby demokratyczne głosowanie na temat członkostwa... to nie moja decyzja. To ważne, bo jest wiele jednostronnych organizacji, które się tym nie przejmują i jest jakiś facet, który robi co, chce jak despota. My jesteśmy demokratyczną organizacją i różne rzeczy przegłosowujemy - mówił Green.

Eurowizja i konflikty zbrojne. Zaskakujące słowa o napaści na inne państwo

Podczas wspomnianej rozmowy Martin Green wyraził zadowolenie z procesu decyzyjnego dotyczącego udziału Izraela w Eurowizji oraz z samego jego rezultatu. Zaznaczał wielokrotnie, że w sprawie izraelskiej delegacji nie ma jednomyślności, w przeciwieństwie do sytuacji po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Wtedy to błyskawicznie usunięto rosyjskiego nadawcę z rywalizacji w Turynie, a po zakończeniu imprezy pozbawiono go praw członkowskich w EBU, argumentując to m.in. naruszeniami standardów dziennikarskich. Co zaskakujące, na pytanie, czy atak zbrojny jednego państwa na drugie automatycznie skutkuje wykluczeniem z wydarzeń EBU, dyrektor Eurowizji odpowiedział przecząco.

Zobacz więcej zdjęć. Cała prawda o strojach polskiej reprezentacji na Eurowizji 2026! Specjalne rękawy na gumkach i inne sztuczki

Półfinał Eurowizji 2026, Alicja Szemplińska w finale!
Sonda
Czy Izrael powinien wziąć udział w Eurowizji 2026?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki