Taco Hemingway musi zmienić tekst piosenki. Prawniczka ostro o cenzurze

2026-04-20 15:45

Decyzja Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego w sprawie utworu "Zakochałem się pod apteką" Taco Hemingwaya wywołała spore poruszenie. Raper otrzymał nakaz usunięcia z tekstu piosenki nazwy popularnego leku przeciwbólowego, co uznano za... jego reklamę. Głos w sprawie zabrała ekspertka z zakresu prawa międzynarodowego.

Dr Małgorzata Andrzejczak-Świątek, znana w sieci jako Pani od Praw Człowieka, to specjalistka od prawa międzynarodowego i praw człowieka. Ekspertka, która na co dzień dzieli się wiedzą w mediach społecznościowych i zabiera głos w rozmaitych kwestiach natury prawnej, postanowiła podsumować głośną sprawę nałożenia cenzury na fragment utworu Taco Hemingwaya przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Taco Hemingway musi zmienić utwór. Decyzja GIF budzi sprzeciw

Już w lutym pojawiły się doniesienia, że Główny Inspektorat Farmaceutyczny zainteresował się wydanym w grudniu utworem Taco Hemingwaya pt. "Zakochałem się pod apteką". Powodem interwencji było użycie w piosence nazwy powszechnie znanego leku przeciwbólowego. GIF poinformował o skonsultowaniu sprawy z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, ponieważ jedna z substancji czynnych tego preparatu podlega w naszym kraju przepisom antynarkotykowym pod kątem ochrony młodzieży. 17 kwietnia ogłoszono ostateczną decyzję – Taco Hemingway ma obowiązek usunąć nazwę leku ze swojego utworu. Taki obrót spraw wywołał falę niezadowolenia wśród słuchaczy. Również wytwórnia artysty zaprotestowała, nazywając działania GIF-u cenzurą i zapowiadając skierowanie sprawy na drogę sądową.

Gdzie kończy się sztuka, a zaczyna reklama? Pani od Praw Człowieka zabrała głos

Decyzja GIF-u szybko stała się tematem dyskusji w internecie, do której dołączyła dr Małgorzata Andrzejczak-Świątek. Specjalistka od praw człowieka i prawa międzynarodowego na swoim aktywnie prowadzonym profilu na Instagramie zwróciła uwagę, że w świetle europejskich przepisów samo użycie nazwy własnej – na przykład nazwy leku – nie przesądza od razu o tym, że mamy do czynienia z reklamą.

"Fakt, że artysta - nawet w sposób kontrowersyjny - zwraca uwagę na problem społeczny, czy też używa określonych środków wyrazu, nazw własnych, by opisać rzeczywistość - nie jest definicją reklamy. Mieści się w granicach wolności artystycznej chronionej prawem" - napisała.

"Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie zwracał uwagę na granicę między sztuką a reklamą, konsekwentnie przypominając, że: nie można interpretować wypowiedzi artystycznej literalnie; kontekst kulturowy i stylistyczny jest kluczowy - a rap na to do siebie, że opisuje bardzo dosadnie i bezpośrednio aspekty społeczne danego pokolenia" - czytamy dalej we wpisie.

Ekspertka o Taco Hemingwayu: "bezradność państwa"

W podsumowaniu swojego wpisu ekspertka podkreśliła, że zmuszenie Taco Hemingwaya do ingerencji w tekst utworu obnaża tak naprawdę nieudolność państwa w kwestii systemowej ochrony młodzieży przed szkodliwymi i niebezpiecznymi substancjami.

"To państwo ma chronić młodzież przed dostępem do substancji, które mogą uzależniać i które są szkodliwe. O tym także Trybunał wielokrotnie przypomina. Cenzura, która nie jest proporcjonalna, której uzasadnienie nie ma pokrycia w obowiązującym prawie, to działanie, które obnaża tak naprawdę bezradność państwa. Albo też brak pomysłów na skuteczną ochronę dzieci" - podsumowała dr Andrzejczak-Świątek.

Sonda
Słuchasz polskiego rapu?
Paulina Krupińska o hejcie na Julię Wieniawę i o budowie domu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki