Kim jest Grażyna Zielińska?
Grażyna Zielińska to urodzona w 1952 roku polska aktorka filmowa i teatralna, która ukończyła wrocławską PWST. Dużą popularność oraz uznanie publiczności przyniosły jej charakterystyczne role drugoplanowe w znanych serialach. Widzowie kojarzą ją przede wszystkim z kultowej roli babki zielarki w „Ranczu”. Ponadto zagrała w takich produkcjach jak „Na dobre i na złe”, „Pierwsza miłość”, „Barwy szczęścia” czy w filmie „Pieniądze to nie wszystko”. Zawodowo od lat należy do zespołu Teatru Dramatycznego w Płocku.
PRZECZYTAJ TEŻ: Grażyna Zielińska wprost o powrocie kultowego serialu: „Nic więcej już nie powstanie!”
Grażyna Zielińska szczerze o swojej emeryturze
Od dłuższego czasu w mediach gwiazdy wprost mówią o swoich emeryturach. Iwona Pavlović nie ukrywa, że dostaje niską stawkę i dlatego ciągle pracuje. A jak wygląda ta kwestia u Grażyny Zielińskiej? Zdradziła to w rozmowie z VOX FM. Odniosła się na początku to kwestii ustawy oraz krytyki w sieci.
– Trochę o niej czytałam... Ta ustawa absolutnie nie dotyczy celebrytów, wielkich gwiazd czy artystów na wysokich etatach. To zupełnie coś innego. To ma być wsparcie dla najuboższych twórców i to nie przyznawane na zawsze, tylko na jakiś czas - co roku ma być to weryfikowane. Taka pomoc przyda się nawet aktorom, którzy grają na etatach w teatrach, bo tam naprawdę marnie płacą - powiedziała Zielińska.
Aktorka nie zdradziła wprost kwoty, ale wynika z jej słów, że nie jest ona za wysoka.
- Teatr uczciwie płacił za mnie składki, ponieważ przez lata byłam etatową aktorką. To, co grałam później w serialach, było już liczone osobno. Mogę powiedzieć, że tę emeryturę przez 40 lat ciężkiej pracy w zawodzie po prostu uczciwie wypracowałam. A mimo to jest marna. To wypracowana emerytura, z regularnym płaceniem składek do ZUS-u i wszystkim, co się z tym wiąże. I nie życzę sobie gadania, że „trzeba było zmienić zawód”. Tak marnie płaci się w prawie wszystkich teatrach w Polsce, poza niektórymi warszawskimi. Taki mamy system. Opowiadanie ludziom, że „trzeba było płacić składki, a nie teraz jęczeć i narzekać”, albo oskarżanie nas, że „przehulaliśmy i przebimbaliśmy wielkie pieniądze” - to jest po prostu nieprawda. Nie o to chodzi. To są bardzo krzywdzące słowa. Z samej pracy w teatrze naprawdę nie da się wyżyć - podsumowała Zielińska.