Teść Chajzera nie był na pogrzebie wnuczka! Nie wypuścili go ze szpitala

2015-07-31 4:00

Mija tydzień od pogrzebu Maksymiliana Chajzera (+9 l.). Syn znanego prezentera Filipa (31 l.) spoczął na jednym z podwarszawskich cmentarzy. W skromnej, ale niezwykle emocjonalnej uroczystości uczestniczyła tylko najbliższa rodzina chłopca oraz kilku przyjaciół. Wśród opłakujących śmierć Maksa zabrakło jednak jego ukochanego dziadka Romana N. (60 l.). Lekarze nie wypuścili go ze szpitala. Mężczyzna wrócił do domu dopiero we wtorek.

To właśnie teść Filipa Roman N. feralnego 16 lipca dostał zawału za kierownicą auta, które wjechało z impetem w stojącą na poboczu naczepę tira. Chłopiec zginął na miejscu. Jego dziadek trafił do szpitala, z którego wyszedł dopiero we wtorek 28 lipca.

- Pan Roman został wypisany do domu. Dosyć długo siedział spakowany w poczekalni i czekał, aż ktoś po niego przyjedzie - usłyszeliśmy w szpitalu w Płońsku (woj. mazowieckie), gdzie wracał do zdrowia. Zaraz po opuszczeniu szpitala mężczyzna udał się do rodzinnego domu pod Płońskiem.

Tam otoczony opieką żony i dzieci będzie powoli dochodził do zdrowia i nabierał sił. W cierpieniu rodzina nie jest jednak sama. Sąsiedzi wspierają ich z całych sił.

- Tutaj wszyscy się znamy i bardzo współczujemy całej rodzinie. Przede wszystkim Julii, mamie Maksa - to taka miła, sympatyczna dziewczyna. Nikt tutaj nie wini Romana za to, co się stało, to nieszczęśliwy wypadek. Ale tragedia jakich nie mało. Bólu rodziny nic nie ukoi - usłyszeliśmy od jednej z sąsiadek.

Policja wciąż bada okoliczności wypadku. Wszystko wskazuje na to, że Roman N. miał w trakcie jazdy zawał serca. Teraz po wyjściu ze szpitala będzie przesłuchiwany.

Zobacz: Katarzyna Skrzynecka ma uroczego pieska

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki