Ojciec porzucił Anię Rusowicz, gdy była dzieckiem
Ada Rusowicz bez wątpienia jest jedną z największych legend PRL-u. W 1968 roku otrzymała nawet tytuł najpopularniejszej wokalistki roku. W latach 60. i 70. związana była z zespołem Niebiesko-Czarni, a uczucie połączyło ją z gitarzystą grupy - Wojciechem Kordą. Szybko stali się ikoniczną parą polskiej sceny muzycznej. Pobrali się w 1971 roku, a sześć lat później na świat przyszedł pierworodny syn małżonków, Bartłomiej. W marcu 1983 roku dołączyła do nich Ania.
Piosenkarka przerwała karierę, by skupić się na wychowaniu dzieci. Rodzinne szczęście przerwała tragedia. 1 stycznia 1991 roku małżonkowie wraz ze znajomymi wracali z koncertu. Pod poznaniem samochód wpadł w poślizg. Wojciech Korda jako jedyny przeżył wypadek. Ada Rusowicz miała zaledwie 47 lat. Dla dzieci artystki był to ogromny szok. Po śmieci żony Korda podjął zaskakującą decyzję, która zaważyła na losie jego rodziny. Postanowił zostawić przy sobie niespełna 14-letniego syna, a siedmioletnią córkę oddał na wychowanie siostrze zmarłej żony.
W 1993 roku artysta ożenił się po raz drugi. Aldona Korda została jego menadżerką i trwała przy nim do samego końca. Anna Rusowicz długo nie mogła wybaczyć ojcu porzucenia oraz rozłąki z bratem. Gdy dorosła, porzuciła nazwisko ojca. Unikała też wszelkich powiązań i kontaktów z Wojciechem Kordą. W wywiadach podkreślała, że to do wujka mówiła "tato".
Wojciech Korda w ostatnich latach życia ciężko chorował, przeszedł sześć udarów, cierpiał też na parkinsonizm poudarowy. Gdy w 2017 roku media poinformowały o ciąży artystki, powiedział, że przed śmiercią chciałby zobaczyć wnuka i pogodzić się z córką. Ostatecznie Ania Rusowicz zdecydowała się wybaczyć umierającemu ojcu. Do pojednania miało dojść na początku 2021 roku.
Zobacz również: Dolly Parton załamała się po śmierci ukochanego męża? "Umiera z tęsknoty" i planuje własny pogrzeb
Anna Rusowicz wybaczyła ojcu przed jego śmiercią. Musiała odrzucić spadek
Wojciech Korda odszedł 21 października 2023. Po jego śmierci artystka zamieściła na Instagramie wymowny wpis: "Przebaczam Ci, uwalniam Cię, pozwalam Ci odejść". Zamieściła przy nim zdjęcie ojca. Kilka miesięcy później, w Dzień Ojca, opublikowała wspólne zdjęcie rodziców.
Ania Rusowicz gościła niedawno w podcaście "Galaktyka Plotek", w którym opowiedziała m.in. o trudnej relacji ze zmarłym ojcem. Okazuje się, że po jego śmierci razem z bratem musieli odrzucić spadek.
Nie dość, że po mamie ten majątek został nam odebrany, tak i po śmierci ojca widniało takie ryzyko, że dostaniemy długi. Niestety musieliśmy z bratem odrzucić spadek. Ja w imieniu też mojego syna. Czasami się zastanawiam, o co tutaj chodzi. Może to są jakieś długi karmiczne? - zastanawiała się artystka.
W "Galaktyce Plotek" Ania Rusowicz stwierdziła, że od śmierci matki Korda w ogóle się nią nie interesował. Zmieniło się to, gdy zaczęła występować. Jednak Korda nie był zadowolony z jej decyzji i nie szczędził pod adresem córki gorzkich słów. W 2012 roku w mediach ukazało się jego pełne rozgoryczenia oświadczenie, w którym mówił o "fochach" córki oraz jej szantażu. Miało to związek z Festiwalem Młodych Talentów "Niemen Non Stop". Rusiowicz miała wystąpić na scenie, a jej ojciec miał być jurorem. Ostatecznie muzykowi podziękowano za udział. Ten winił za to córkę. Nie był to jedyny raz, gdy ją publicznie atakował. Dziś piosenkarka uważa, że mógł działać pod wpływem innych osób.
W wieku siedmiu lat zostałam pozbawiona domu, rodziców biologicznych. Ojciec mnie porzucił, nie interesował się mną. Przez wiele lat w ogóle nie łożył na mnie. Gdy zaczęłam śpiewać, powiedział bardzo nieprzychylne rzeczy na mój temat. Że nie mam talentu. Myślę sobie, że on był też pod wpływem trzecich osób i był w takim toksycznym otoczeniu, które powodowało, że jakoś nie mógł chyba nawet pomyśleć o mnie pozytywnie - stwierdziła Anna Rusowicz.
Zobacz również: Czy Eurowizja jest ustawiona? Kulisy głosowania budzą wątpliwości