Tomasz Kammel wyznaje: zdiagnozowano mi raka. Po operacji namawia do jednego

Tomasz Kammel (55 l.) podzielił się z fanami wstrząsającą wiadomością. Kilka miesięcy temu usłyszał diagnozę: nowotwór złośliwy pęcherza. Choroba zaatakowała nagle, mimo że prezenter prowadzi bardzo zdrowy tryb życia. Dziś, będąc już po operacji, apeluje do internautów o regularne badania profilaktyczne.

Ceniony prezenter, dziennikarz i ekspert od wizerunku 4 października zaskoczył internautów wyznaniem. W niedzielne popołudnie Tomasz Kammel poinformował, że pod koniec ubiegłej zimy usłyszał diagnozę: nowotwór złośliwy. Postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami, zachęcając wszystkich do regularnych badań.

Tomasz Kammel miał raka. Choroba przyszła nagle

Prezenter opublikował obszerny wpis, w którym dokładnie opisał swoją historię. Tomasz Kammel od lat powtarza, że unika używek i dba o formę. Dlatego diagnoza nowotworu, który zazwyczaj kojarzy się z nałogowym paleniem, była ogromnym szokiem. Dziennikarz zachorował na złośliwego raka pęcherza. Z tą samą chorobą zmagał się wcześniej jego ojciec, który przez lata był uzależniony od nikotyny. Co ciekawe, wcześniejsze badania genetyczne nie wskazywały na to, że prezenter jest obciążony ryzykiem zachorowania na ciężki nowotwór.

- W marcu tego roku zdiagnozowano mi raka. Namierzony w pęcherzu. Złośliwy. U mnie?! Abstynent, zero używek. Uprawiam sport, zdrowo się odżywiam i ogólnie nieźle się prowadzę. Jaki rak? Wprawdzie u mojego ojca zdiagnozowano przed laty ten sam nowotwór. Ale on miał wtedy 70-kę i przez kilkadziesiąt lat bardzo dużo palił. A rak pęcherza jest nawet nazywany rakiem palacza - czytamy na Instagramie Kammela.

Jak wyznał Tomasz Kammel, chorobę wykryto na bardzo wczesnym etapie. Zmiana mierzyła zaledwie 2 milimetry, a nowotwór charakteryzował się niskim stopniem złośliwości.

Dziennikarz przeszedł operację. Teraz apeluje o badania

Zmianę wykryto podczas profilaktycznego rezonansu magnetycznego i potwierdzono jej charakter po cystoskopii. Tomasz Kammel podkreśla, że do badań namówili go zaprzyjaźnieni lekarze, którzy później towarzyszyli mu w procesie leczenia. Na szczęście obyło się bez chemioterapii, a prezenter wraca już do zdrowia po zabiegu.

- Ale po co ja Wam o tym piszę? Przecież to prywatne, wręcz intymne sprawy. Powód jest prosty. Chcę, żebyście się badali. Nie co tydzień czy co miesiąc, ale raz na jakiś czas. Nie wiem, co byłoby u mnie, gdybym nosił w sobie tego dziada przez kolejne trzy miesiące. Ale wiem, że jeśli choć jedna osoba pójdzie na badania po przeczytaniu tego posta i na czas wykryje u siebie niepożądane zmiany - to było warto się tym podzielić - napisał 55-latek.

Warto pamiętać, że październik to miesiąc walki z rakiem piersi i czas, w którym na całym świecie promuje się profilaktykę onkologiczną.

Nie przegap: Natasza Urbańska po raz pierwszy na salonach po ogłoszeniu choroby. Zabrała głos w ważnej kampanii

Sonda
Czy znasz kogoś, kto musiał zmierzyć się z nowotworem?
Aneta Zając szczerze o chorobie Nataszy Urbańskiej. Oto, co nam wyjawiła

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI