TYLKO U NAS: Twórca ławeczki z "Rancza" miał wypadek. Niemczuk zdradza szczegóły

Dokładnie 23 lipca 2026 roku jeden z twórców "Rancza" oraz dokładnie kultowej serialowej ławeczki, Jerzy Niemczuk poinformował fanów o swoim wypadku samochodowym. Mężczyźnie "urwał się film", jednak to nie był koniec nieszczęśliwych wydarzeń. Dla "Super Expressu" skomentował te doniesienia i opowiedział o szczegółach wypadku.

Jerzy Niemczuk był ważny dla serialu "Ranczo" 

Jerzy Niemczuk (ur. 1948) to polski scenarzysta, prozaik i dramaturg, który przeszedł do historii telewizji jako współtwórca sukcesu serialu ”Ranczo”. Wraz z Robertem Grembowiczem napisał scenariusz do tej kultowej produkcji, tworząc kultowe Wilkowyje oraz postacie takie jak Kudyba, Lucy czy wójt i proboszcz. To właśnie jego wyczucie realiów i specyficzny humor wykreowały świat, który przyciągał przed telewizory miliony Polaków. Poza ”Ranczem” pracował przy scenariuszach do ”Rodziny zastępczej” czy ”Stacyjki”. Jest też autorem książek dla dzieci (m.in. ”Przygody Zuzanki”) i sztuk teatralnych, ale to praca nad Wilkowyjami przyniosła mu największe uznanie.

- To Niemczuk wymyślił ławeczkę - była wynikiem jego obserwacji (mieszka na Mazurach, a przestrzeń jego dzieciństwa to Radzyń Podlaski i okolice). Na tę "swoją" trafił właśnie na Mazurach. Pewnego dnia zobaczył trzech zdecydowanie nietrzeźwych facetów siedzących na ławce przed sklepem. Przystanął na chwilę, żeby na nich popatrzeć, i ze zdumieniem usłyszał, że rozprawiają o kosmosie. Było to absurdalne... Takie jakieś dziwne czasy nastały, stwierdził wtedy, że najwięcej czasu na filozoficzne dysputy mają degeneraci... - czytamy w książce "Ranczo. Kulisy serialu wszech czasów", autorstwa Eli Piotrowskiej i Marty Lipeckiej. 

Niedawno scenarzysta wydał kolejną książkę „Z umiarem też nie należy przesadzać”. Jak sam autor zaznacza, jest tam pokaz jego ogromnego stoicyzmu, który na co dzień praktykuje. 

Daniel Olbrychski traktowany po królewsku na planie "Rancza"

Twórca ławeczki z "Rancza" miał wypadek. Tylko u nas komentuje zajście 

23 lipca 2026 Jerzy Niemczuk na swoim Facebooku przekazał informację o swoim wypadku samochodowym. "Super Express" skontaktował się z pisarzem, aby dopytać o szczegóły sprawy. Jak zaznaczył, cały poniedziałek (20 lipca 2026) był od rana dla niego trudny. Przed posesją domu znalazł małego nielota, postanowił mu pomóc, ale spieszył się na spotkanie z telewizją. 

- Pojechaliśmy zaraz szukać w Płozach ławeczki, która była inspiracją tej z „Rancza”. Stała za sklepem „Miluś” jak na dwóch kolumnach na pustych pojemnikach po farbie i trzej bywalcy rozprawiali o kosmosie, niedostatek wiedzy nadrabiając bogactwem wyobraźni. Teraz stoi przy bramie inna, bardziej europejska, bo tapicerowana. Podobno za bramą jest jeszcze jedna w krzakach dla stałych klientów, ale kiedy tam byłem parę dni wcześniej, to nie zajrzałem, żeby nie zakłócać konwersacji - przekazał dla "Super Expressu" Niemczuk.

Powiedział kilka słów do kamery i poczuł uderzenie w lewy bok samochodu. 

Samochód poturbowany niemiłosiernie, ale ja i dwa Michały ze mną nie doznaliśmy żadnego szwanku. Przytomności wprawdzie nikt stracił, ale film już nam się urwał, tylko te parę słów po drodze się nagrało, później już tylko katastrofa.  Michał zawiózł mnie na SOR  do szpitala. Jako powypadkowy byłem trochę zaburzony i najpierw trafiłem na dyżur nocny - przekazał Niemczuk.

Dodał, że nie może narzekać na opiekę na SOR, ponieważ otrzymał potrzebną pomoc. Okazało się jednak, że to nie wszystko.  

- Kiedy kolejnego dnia wypełniałem kwity po szkodzie, mój poturbowany samochód, stojący spokojnie na parkingu dostał w drugi bok od klienta. Nawet głowy nie podniosłem znad biurka, tylko się zabrałem za kolejne formularze.  - podsumował Niemczuk.

Jak jednak zaznacza - obecnie czuje się już o wiele lepiej. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki