Tym Doda karmiła uczestniczki swojego obozu! W menu frytki. Gwiazda tłumaczy

2026-07-17 15:19

Pierwsza edycja sportowego wydarzenia pod szyldem "Doda Mega Camp" właśnie się zakończyła, a znana wokalistka może mówić o sporym sukcesie. Kobiety, które zdecydowały się wykupić pobyt w Gródku nad Dunajcem, bardzo profesjonalnie podeszły do treningów. Spore zaskoczenie mógł jednak wywołać jadłospis, w którym znalazły się między innymi frytki. Doda szczegółowo opowiedziała o kulinarnych wyborach na swoim obozie.

Zorganizowanie autorskiego obozu fitness było od dawna wielkim marzeniem piosenkarki. Wydarzenie o nazwie "Doda Mega Camp" odbyło się w luksusowym kompleksie Heron w Gródku nad Dunajcem, gdzie przyjechało łącznie sześćdziesiąt kobiet posiadających średniozaawansowane oraz zaawansowane doświadczenie treningowe. Organizatorce zależało na zaproszeniu osób aktywnych fizycznie, aby uniknąć nauki absolutnych podstaw i od razu przejść do szlifowania formy poprzez trening oporowy oraz zadbania o strefę mentalną. Wśród prelegentów nie zabrakło specjalistów zajmujących się dietetyką, pilatesem czy psychologią. Jak wyznała Doda w rozmowie dla portalu ESKA.pl, jej projekt zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurencji z powodu unikalnego jadłospisu, skomponowanego specjalnie na to przedsięwzięcie, podczas gdy na innych tego typu wyjazdach uczestniczki jedzą standardowe posiłki z hotelowej restauracji.

Największe błędy to przeludnienie (...) i dieta. Nie ma odpowiedniej diety na tych campach, tylko to, co te hotele oferują. Nikt nie stara się przygotować czegoś, co mogłoby być celowane dla kampowiczek, bo jest to po prostu droższe, a robi się to w celach zarobkowych - podkreśliła w wywiadzie dla Eska.pl.

Jadłospis na Doda Mega Camp w Gródku

Podczas trwania sportowego wydarzenia w obiekcie hotelowym postanowiono dokładnie przeanalizować serwowane dania. Karta posiłków prezentowała się wyjątkowo atrakcyjnie, a wiele zaproponowanych rozwiązań bezpośrednio nawiązywało do osobistych nawyków żywieniowych samej piosenkarki. Uczestniczki mogły liczyć na produkty pozbawione glutenu, szeroki wybór napojów roślinnych, odżywcze superfoods czy specjalne shoty funkcjonalne. Mimo tak rygorystycznego profilu sportowego wyjazdu, w spisie dań pojawiły się też potrawy, które w branży fitness uchodzą za dość nieoczywiste, w tym słynne już frytki, co gwiazda od razu merytorycznie uargumentowała.

Tym Doda karmiła uczestniczki campu. W menu pojawiły się frytki

Według wokalistki racjonalne odżywianie wcale nie opiera się na drakońskich zakazach, ponieważ odpowiednio zbilansowane węglowodany odgrywają kluczową rolę w procesie regeneracji organizmu i osiąganiu wymarzonej sylwetki. Oficjalny jadłospis "Doda Mega Camp" obejmował nie tylko klasyczne pozycje dla sportowców oraz prozdrowotne napary, ale także jedzenie budzące w pierwszej chwili ogromne zdziwienie u osób trenujących na pełnych obrotach. Największą sensację wzbudziła obecność frytek, które w rygorystycznych planach dietetycznych są zazwyczaj surowo zakazane ze względu na proces smażenia. Gwiazda w rozmowie z portalem Eska rozwiała wszelkie wątpliwości na temat tego rzekomego błędu dietetycznego, tłumacząc sens wprowadzonych węglowodanów. Zwrócono również uwagę na proces obróbki termicznej, gdyż ziemniaki były przygotowywane wyłącznie na wysokiej jakości tłuszczu wołowym.

Skrobia i ziemniaki są dla mnie bardzo ważnym elementem mojego żywienia. Tak samo bataty, które mają dużo niższy indeks glikemiczny. Lubię je w formie frytek i sama spożywam – wyjaśniła piosenkarka w wywiadzie dla ESKA.pl.

Wywiad z Dodą na Doda Mega Camp!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki