Zdarza się, że młodziutka gwiazda wycofuje się z życia publicznego, zwłaszcza gdy czuje presję ze strony mediów i fanów. Ostatni czas obfitował w trudne dla niej sytuacje. Najpierw spadła na nią fala komentarzy po ujawnieniu informacji o romskim ślubie, co – jak sama zauważyła – wynikało z braku wiedzy o ich kulturze. Potem musiała zmierzyć się z echem aresztowania ojca, choć sama nie miała z tą sprawą nic wspólnego. Dodatkowo spotkała ją nieuzasadniona krytyka za przyznanie maksymalnej liczby punktów Izraelowi podczas Eurowizji. W tych wszystkich momentach ostoją i wsparciem jest dla niej Giovanni Trojanek.
Viki Gabor o związku i prywatności
Od kiedy tajemnica o jej zaręczynach ujrzała światło dzienne, piosenkarka zmieniła podejście do dzielenia się swoim szczęściem. Wcześniej bardzo chroniła wizerunek swojego partnera. W jednej z rozmów z Eską wyznała jednak, że przy jej poziomie rozpoznawalności całkowite odcięcie życia prywatnego od show-biznesu jest niemal niemożliwe. Z tego powodu zdecydowała się na kontrolowane pokazywanie urywków ze swojej codzienności, chcąc pozostać autentyczną w oczach fanów.
Ciężko jest to ukryć w pełni. Jestem osobą medialną i pewnie coś by wyciekło. Jestem osobą, która lubi prywatność, ale od czasu do czasu oczywiście można się tym pochwalić, że udaje ci się w życiu, że masz fajną drugą połówkę i masz super związek - powiedziała.
Słowa szybko zamieniły się w czyny. W minioną niedzielę na jej profilu pojawiła się kolejna fotografia z ukochanym.
Viki Gabor i Giovanni Trojanek na nowym zdjęciu
Widać, że gwiazda odnalazła spokój. Posiadanie kogoś, na kim może polegać, pomaga jej odpierać ataki hejterów. Na najnowszym zdjęciu na Instagramie zarówno wokalistka, jak i jej przyszły mąż pokazują do obiektywu wyciągnięte środkowe palce. Ten buntowniczy gest można odebrać jako jasny komunikat: nie obchodzi ich to, co myślą inni. Żyją na własnych zasadach i skupiają się na swojej miłości.