Piosenkarka odpoczywała nad polskim morzem
Ewa Farna w połowie czerwca zelektryzowała branżę muzyczną. Gwiazda stała się pierwszą w historii kobietą, która wyprzedała trzy solowe koncerty na praskim stadionie Fortuna Arena. Takie wydarzenie muzyczne to ogromny wysiłek fizyczny ale i psychiczny, który wymaga odpoczynku. Dlatego też polsko-czeska artystka przyleciała do Polski wraz ze swoimi dziećmi i mając nadzieję na piękną pogodę, zakwaterowała się w obleganym przez gwiazdy Sopocie.
ZOBACZ: Ewa Farna zagrała dla 20 tysięcy widzów. Stadionowy koncert polsko-czeskiej gwiazdy
Pogoda w Sopocie nie dopisała. Telefony poszły w ruch
Ewa Farna niestety miała wyjątkowego pecha. W dniach, w których przybyła do Polski, pogoda z dnia na dzień radykalnie się zmieniła. Temperatury spadły z niemal 40°C, na około 20°C, a niebo pokryło się chmurami. To jednak nie zepsuło Farnie pobytu. Gwiazda wybrała się z Arturem (7 l.) i Ellą (4 l.) na pyszny obiad, a następnie po pamiątki.
Dzieci gwiazdy nie mogąc pluskać się w morzu nieco się nudziły, dlatego Farna dała im telefony
- mówi nam osoba, która widziała całe zdarzenie. Służyły one nie tylko do oglądania bajek, czy grania w grę, ale także do pamiątkowych zdjęć, które robił chłopiec. Ewa w Sopocie nie nabawiła zbyt długo. Zaledwie trzy dni później musiała zmienić lokalizację. Diwa popu uświetniła swoją obecnością Dni Gminy Krzemieniewo.
Dobrze, że Farnej udało się chociaż chwilę naładować baterie. W końcu w najbliższych tygodniach czeka ją sporo koncertów. Warto przypomnieć, że w lipcu i w sierpniu zagości m,in. w Krakowie, Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Katarzyna Herman odsłoniła ciało na plaży! Odważna stylizacja przykuwała wzrok plażowiczów