Małgorzata Kożuchowska świętowała właśnie okrągłe 50. urodziny.
"Dzisiaj moje urodziny i od teraz już oficjalnie pół wieku człowieku. Czuję, że sporo już przeżyłam i sporo widziałam, ale wiem też na pewno, że dopiero się rozkręcam. Dziękuję wszystkim za pamięć i za życzenia – czuję, że naprawdę jestem szczęściarą. Robię to co kocham – dla Was, mam cudowną rodzinę i marzenia, które chcę dalej spełniać" - napisała Małgosia na swoim profilu na Instagramie.
W związku ze swoim świętem pochwaliła się nowym projektem. Aktorka nagrywa podcasty, w których prowadzi rozmowy z wyjątkowymi osobami. I właśnie w jednym z nich towarzyszy jej mama Jawdiga, z którą rozmawiały o dziecieństwie Małgosi.
Małgosia musiała dostać klapsa
Mama aktorki chętnie opowiadała o momencie przyjścia na świat swojej ukochanej córki. Kożuchowska zapytała mamę, czy rzeczywiście podczas porodu na sali była grupa studentów.
- Ja tylko zamknęłam oczy, jak się ta grupa pojawiła. To już było po akcji, która musiała przebiegać bardzo gwałtownie, bo to była pora kolacji. Zostałam w sali porodowej sama z położną, która siedziała na krześle i wykorzystywała wolną okazję, póki się nie rozpocznie akcja. No i jak się ocknęła to zorientowała się, że się rozpoczęła. Lekarze się pojawili i Małgosia się urodziła. Musiała dostać dużego klapsa, bo już była sytuacja taka podbramkowa - opowiedziała pani Jadwiga.
I dodała, że nie miała szans na długi urlop macierzyński. Kożuchowska przyznała, że również szybko wróciła do pracy po urodzeniu syna Jasia.
- Pracowałam, gdy Jasiu miał trzy miesiące i mówię do Bartka: „Bartek, Boże to dziecko chyba wie, że gdyby ono nie spało nocami, to matka nie dałaby rady”. Nie dałabym rady wytrzymać tych 10 czy 14 godzin na planie jednak bez snu. Były takie momenty w moim życiu, gdy pracowałam tak bardzo intensywnie, że spałam miesiącami po 4-5 godzin i wiem, że człowiek jest niesamowitym organizmem, który jest w stanie dostosować się do skrajnych sytuacji […] Ale to jest bardzo trudne i gdyby jeszcze to dziecko mi zabrało te godziny snu na odpoczynek i regenerację się to nie dałabym rady. On był taki, że po prostu spał - wyznała gwiazda.
Na co mama gwiazdy stwierdziła, że teraz jest łatwiej.
- W tej chwili wszystkie mamy mają bez porównania lżej, łatwiej. Przede wszystkim pierwsza sprawa: pieluchy. Przecież wtedy były pieluchy tetrowe, które trzeba było prać i pralka Frania - powiedziała.
JESZCZE TO: Małgorzata Kożuchowska kończy 50 lat. Zobaczcie, jak kiedyś wyglądała. Bardzo się zmieniła? [ZDJĘCIA I WIDEO]
Jak dwie krople wody
Panie świetnie się dogadują. Zresztą zawsze miały ze sobą znakomity kontakt. Aktorka całe życie wzrorowała się na swojej mamie, która jest dla niej uosobieniem elegancji i talentu.
- Mama zawsze mi imponowała jako kobieta o wielu talentach: inteligentna, wrażliwa i świetnie zorganizowana. Na różnych etapach życia zauważam w niej kolejne fascynujące cechy. Wciąż bardzo mnie inspiruje - wspomina aktorka na łamach "Życia na gorąco".
Małgosia ceni też swoją mamę za wyczucie smaku.
- Mama zawsze miała świetny gust i, co ważne, wiele rzeczy mnie i moim siostrom szyła. Robiła na drutach, wyszywała nam rękawki i kołnierzyki. Dlatego też w latach siedemdziesiątych, kiedy niczego nie było, my byłyśmy takie kolorowe i wymyślone - dodaje.
Trzeba przyznać, że wciąż mama gwiazdy zachwyca urodą, a gwiazda przejęła po niej świetne geny. Teraz wiadomo, że na nawet za kilkadziesiąt lat Kożuchowska będzie wyglądć znakomicie.
