Spis treści
"Polska Shore" to niby ten sam, a jednak nieco inny format niż "Warsaw Shore". Różni się bowiem nie tylko nazwą, ale i doborem uczestników. "Myślę, że tutaj zostały zaangażowane bardziej popularne postaci. Oni są już gdzieś tam Tiktokerami, influencerami, frak fighterami. Są w tym świecie internetu. [My byliśmy - przyp. red.] świeżakami, którzy nie wiedzieli co ich czeka. Po latach oni mogli się spodziewać, co ich czeka. Mam nadzieję, że się sprawdzili, że się dobrze bawili" - mówi Wojtek Gola w rozmowie z Eską.
Już w pierwszym odcinku wyraźnie widać, że uczestnicy mają obycie z kamerą i bardziej niż na zabawie, zależy im na wizerunku. Dziewczyny nie pozwalają sobie na "uchybienia" od perfekcyjnie zaplanowanego wyglądu, jak niegdyś miały w zwyczaju Mała Ania czy Ewel0na, a zachowanie ekipy zdaje się być bardzo zachowawcze (może się rozkręcą w kolejnych odcinkach).
PRZECZYTAJ TEŻ: Oto nowi uczestnicy Polska Shore! Już jest całowanie i wszystko na wierzchu
Zaczynał jako uczestnik, wraca jako boss. Wojtek Gola o "Polska Shore"
Wojtek Gola był jednym z członków pierwszej ekipy z Warszawy i uczestniczył w programie przez kilka sezonów. I choć od tamtego czasu zbudował własne imperium biznesowe, udzielając się w świecie freak fightów i mediów społecznościowych, jak sam przyznaje - masa ludzi wciąż rozpoznaje go jako Wojtka z "Warsaw Shore". Teraz zaś powrócił do świata Ekipy, jako prowadzący "Polska Shore". Czy spodziewał się takiego obrotu spraw?
Szczerze mówiąc nie. Jak dostałem tę propozycję, troszkę się zastanawiałem, ale stwierdziłem, to może być, wiesz, po tylu latach fajna przygoda, wejść w rolę bossa. Mam nadzieję, że się sprawdziłem i widzowie uznają, że byłem dobrym szefem - przyznaje WG w wywiadzie dla Eski.
Wojtek twierdzi, że "były momenty, gdy byłem stanowczy", niemniej własne doświadczenia w programie "Warsaw Shore" nie pozostały bez wpływu na jego podejście do podopiecznych. "No potrafiłem jakby zrozumieć to, jak się mogą czuć, więc tak, na pewno to coś dało. Łatwiej jest być w butach uczestników, a potem być szefem, ponieważ wiem co czują" - skwitował.
Wojtek Gola o "Warsaw Shore". Żałuje udziału w programie?
"Warsaw Shore" to bardzo kontrowersyjny format, któremu w pewnej chwili groziło nawet zdjęcie z anteny (z uwagi na akty przemocy wśród uczestników), a niektórzy nazywają go wprost patologią. Jednak Wojtek Gola dobrze wspomina udział w formacie i nie żałuje, że wziął w nim udział.
Absolutnie. Uważam, że otworzyło mi to wiele drzwi. Była to niesamowita przygoda i bawiłem się świetnie poznając wspaniałe osoby. Miałem okazję być dwa razy na gali MTV MA, gdzie po prostu, wiesz, siedziałem kurczę z Arianą Grande, czy Hasselhoff, czy Green Dayem. No z masą takich osobistości. Zajebista przygoda, nie ma co tu żałować - powiedział.
Osobiste przeżycia i przygody to jednak jedno, a wizja tego, że w przyszłości coś podobnego mogłoby zrobić twoje dziecko, nadaje sprawie zupełnie nowej perspektywy. WG dziecka obecnie nie posiada, ale już wie, że nie chciałby, by poszło kiedyś do takiego "Warsaw", czy "Polska Shore".
Ja bym swoje dziecko bardziej pchał w sporty, może jakiś sport ekstremalny, chociaż bym się bał. Sam uprawiam sporty ekstremalne całe życie. Ale myślę, że w innym kierunku bym swoje dziecko chciał wychowywać - ocenił.
PRZECZYTAJ TEŻ: Michał Wiśniewski zaprojektował już swój nagrobek. Fani komentują
Nowe odcinki "Polska Shore" ukazują się w środy w Canal+. Będzie ich łącznie dziewięć, a ostatni obejrzymy w sierpniu.