Adrenalina zamiast rozsądku? Gwiazda robi coś, co mrozi krew w żyłach
Znana z emocjonalnych utworów i spokojnej scenicznej energii Anna Wyszkoni pokazała zupełnie inne oblicze. Okazuje się, że poza muzyką ma pasję, która wymaga nie tylko odwagi, ale i ogromnej determinacji. Skoki spadochronowe stały się dla niej czymś więcej niż tylko hobby - to sposób na przełamywanie własnych granic i odkrywanie siebie na nowo.
Zobacz też: Michał Bajor przerwał występ Anny Wyszkoni. Zaskakujący gest gwiazdora na scenie
Skacze z 4 tysięcy metrów i mówi o strachu! Wyszkoni uzależniona od adrenaliny?
Jak przyznała Anna Wyszkoni, wszystko zaczęło się od pierwszych skoków, a dopiero później pojawił się pomysł, by przenieść tę energię do twórczości. Jej najnowszy utwór inspirowany jest właśnie tym doświadczeniem - emocjami, które towarzyszą podczas lotu i momentu oddania się przestrzeni.
To nie jest pomysł, tylko bardziej wzięło się to stąd, że najpierw były jakieś skoki spadochronowe, a później teledysk. Zaczęłam skakać ze spadochronem rok temu. Jest to moja ogromna pasja, która de facto złamała wiele barier w moim życiu. Ja zaczęłam dzięki temu troszkę odkrywać siebie na nowo, a piosenka "Piosenka młodych spadochroniarzy" jest właśnie o tej energii, o tym, że mam sobie ogromnie dużo siły i każdy dzień jest dobry na zmiany, każdy dzień jest dobry na odwagę i na przesuwanie swojej granicy. No i stąd to wszystko się jakoś tak pięknie połączyło - mówi nam Ania Wyszkoni.
Artystka nie ukrywa, że początki nie były łatwe. Strach pojawia się za każdym razem, gdy wznosi się na wysokość kilku tysięcy metrów. To właśnie wtedy przychodzą wątpliwości i pytania, po co to wszystko. Jednak odpowiedź pojawia się natychmiast po skoku - uczucie wolności i adrenaliny jest dla niej nie do zastąpienia.
Pewnie, że się boję. I za każdym razem, jak lecę na górę, na 4 tysiące metrów, zastanawiam się, dlaczego sobie to robię, ale kiedy wyskakuję z samolotu, to przypominam sobie, jaka jest na to odpowiedź. To jest dla mnie tak niesamowite uczucie. Nie da się tego opisać w jednym czy dwóch zdaniach, które tutaj mogę z siebie wyrzucić. To są po prostu emocje, to jest prawdziwa miłość, prawdziwa pasja, niezwykła energia i pokonywanie właśnie swojego strachu - wyjawia nam Wyszkoni.
Wyszkoni podkreśla, że ta pasja pozwoliła jej przełamać wiele barier, nie tylko fizycznych, ale przede wszystkim psychicznych. Dzięki niej zaczęła inaczej patrzeć na życie i własne możliwości. Każdy dzień to nowa szansa na odwagę i zmianę.
Nie da się jednak ukryć, że takie hobby ma swoją cenę. Piosenkarka przyznała, że początki bywają kosztowne - szczególnie kursy i szkolenia, które są niezbędne, by skakać samodzielnie. Z czasem wydatki mogą się stabilizować, ale gdy pasja się rozwija, pojawia się chęć inwestowania we własny sprzęt, co ponownie podnosi koszty. Mimo to dla niej nie ma to większego znaczenia - liczy się doświadczenie i emocje.
To zależy na jakim etapie, bo kiedy skaczemy w pandemię, robi się stosunkowo drogie, potem mamy kurs AFF, który też do tanich nie należy. On może oczywiście trwać w zależności od umiejętności i talentu do skoków dłużej lub krócej. Ja mój kurs ukończyłam w pięciu skokach, czyli to minimum, ale ta zabawa też do najtańszych nie należy. Natomiast później już samo skakanie, jeśli nie pokusimy się o swój sprzęt, o swój spadochron, o swoją czaszę, to da się to robić i to jest przyzwoita kwota. No ale wiadomo, że jak się rozwija pasję, to człowiek chce mieć swój kombinezon, swój kontenerek, swoją czaszę i tak dalej, i tak dalej - śmieje się Ania Wyszkoni.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: Ania Wyszkoni: „raz w życiu strasznie się upiłam”. Zdradza, dlaczego potem „miała długą przerwę”
Zobacz naszą galerię: Wyszkoni ma drogie i niebezpieczne hobby! Szokujące wyznanie