Spis treści
Serial „Jedyny świadek” utrzymuje pozycję lidera w zestawieniu najpopularniejszych produkcji Netflixa. Przyciąga przed ekrany tłumy fanów formatu true crime. Miniserial skupia się na losach Alexa Hanscombe'a i jego ojca André, którzy przez wiele lat musieli mierzyć się nie tylko z potężną traumą po stracie matki, ale też z ogromnym zainteresowaniem mediów i szokującą niekompetencją śledczych.
Historia oparta na faktach - tło serialu Netflixa „Jedyny świadek”
23-letnia Rachel Nickell wyszła na spacer z psem 15 lipca 1992 roku. Kobieta spacerowała po londyńskim parku Wimbledon Common, a towarzyszył jej dwuletni syn Alex. Niespodziewanie z zarośli wyłonił się napastnik, który brutalnie rzucił się na kobietę. Mężczyzna dopuścił się gwałtu, a potem zadał jej 49 ran kłutych. Świadkiem tego bestialskiego ataku było przerażone dziecko.
"Nigdy nie zapomnę tej chwili, w której zobaczyłem, jak dusza mojej mamy opuszcza jej ciało. Wryło mi się to w pamięć" - powiedział lata później Alex Hanscombe w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika The Sun.
Morderstwo Rachel Nickell. Porażające błędy brytyjskiej policji
Błędy popełniane przez służby często budzą oburzenie, jednak ten przypadek wydaje się wyjątkowo drastyczny. Mimo że Alex Hanscombe był jedynym naocznym świadkiem tragedii – kiedy cały we krwi zrozumiał, że matka nie żyje, uciekł po pomoc i trafił na komisariat, skąd odebrał go ojciec – policjanci zwlekali z jego przesłuchaniem przez bitych… dwadzieścia jeden dni. Zainteresowanie mediów tą brutalną zbrodnią rosło w zawrotnym tempie, co z czasem doprowadziło do tego, że śledczy pod wpływem presji całkowicie stracili zdrowy rozsądek i zaczęli typować podejrzanych na oślep. Priorytetem stało się tempo, a nie rzetelność, w efekcie czego ich uwaga skupiła się na niewinnym Colinie Staggu.
PRZECZYTAJ TEŻ: Daniel Olbrychski dołączył do "Rancza". Co wiemy o jego roli? "Będzie często na ekranie"
Sprawa Rachel Nickell i nieuzasadnione oskarżenie Colina Stagga
W toku dochodzenia przesłuchano 32 mężczyzn. Śledczy zagięli w końcu parol na Colina Stagga, bezrobotnego z dzielnicy Roehampton, który miał w zwyczaju spacerować z psem po parku, gdzie zginęła kobieta. Choć nie istniały żadne konkretne dowody wskazujące na jego udział w morderstwie, policjanci uznali, że idealnie wpisuje się w założony profil i odtrąbili sukces. Problem polegał na tym, że Colin Stagg nie miał ze zbrodnią nic wspólnego.
Oskarżonego postawiono przed sądem w wyniku sfingowanej policyjnej prowokacji. Stagg został jednak uniewinniony, a sędzia orzekł, że działania służb wynikały ze „zbytniej gorliwości” nakręcanej przez media i były de facto haniebną próbą wrobienia niewinnego człowieka w najgorszy możliwy sposób.
Robert Clive Napper. Prawdziwy sprawca atakuje ponownie
Podczas gdy policja skupiła się na Staggu, prawdziwy morderca pozostawał na wolności. Za śmierć kobiety odpowiadał Robert Clive Napper – znany brytyjski seryjny morderca i gwałciciel. Służby w tym samym okresie prowadziły wobec niego działania operacyjne w związku z innymi napadami, ale z niezrozumiałych powodów nie połączono go ze sprawą Nickell. Warto dodać, że do dziś Nappera uważa się za głównego podejrzanego w sprawach około siedemdziesięciu ataków przypisywanych sprawcy o pseudonimie Green Chain Rapist, działającemu do 1994 roku. Tych oskarżeń jednak nigdy jednoznacznie nie udowodniono.
Napper powinien był przykuć uwagę śledczych dużo wcześniej, w 1989 roku. Wtedy jego matka zgłosiła na policję, że syn przyznał jej się do gwałtu na terenie Plumstead Common. Zdumiewające jest to, że nie pociągnięto go do odpowiedzialności. Doprowadziło to do tragedii w listopadzie 1993 roku. Ponad rok po zabójstwie w Wimbledonie wdarł się do mieszkania państwa Bisset w londyńskim Plumstead. Zgwałcił, a następnie ze szczególnym okrucieństwem zamordował 27-letnią Samanthę Bisset i jej 4-letnią córkę, Jazmine Jemimę. Okrucieństwo tej zbrodni było na tyle szokujące, że wezwany na miejsce policyjny fotograf zaraz po zakończeniu czynności poszedł na dwuletnie zwolnienie.
Robert Napper przed sądem. Prawda wychodzi na jaw
W 1995 roku, w październiku, Robert Napper usłyszał wyrok za zabójstwo Bissetów i przyznał się do innych ataków. Trafił do Broadmoor – strzeżonego szpitala psychiatrycznego. Przełom nastąpił w 2004 roku. Dzięki nowym możliwościom badania DNA, organy ścigania bezbłędnie powiązały go z zabójstwem Nickell. 18 grudnia 2008 roku Napper został skazany za zbrodnię na Rachel Nickell, a przy okazji wziął na siebie winę za cztery kolejne gwałty. Uznano go za osobę o ograniczonej poczytalności, przez co sąd zadecydował o umieszczeniu go w szpitalu bez określania czasu zwolnienia.
PRZECZYTAJ TEŻ: Polskie pierogi robią furorę w zagranicznym serialu. Wiąże się z tym urocza historia