ZUS OSKARŻA gwiazdy: Niskie emerytury to wasza wina

2017-03-16 3:00

Polscy artyści coraz częściej skarżą się na niskie emerytury. Krzysztof Cugowski (67 l.) otrzymuje 570 zł, Beata Tyszkiewicz (79 l.) - 1350 zł, Elżbieta Zapendowska (70 l.) - 700 zł, a Zbigniew Wodecki (67 l.) po 50 latach pracy mógłby liczyć na 1400 zł świadczenia. Rzecznik prasowy ZUS Wojciech Andrusiewicz w rozmowie z "Super Expressem" dziwi się pretensjom gwiazd. - Każdy ma tyle, ile odłożył - mówi nam.

- To nie jest tak, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych wylicza emeryturę według swego widzimisię lub na podstawie dziwnych działań matematycznych. Na emeryturze każdy z nas dostanie tyle, ile odłożył, pracując - wyjaśnia nam Wojciech Andrusiewicz i dodaje: - ZUS wyliczył Krzysztofowi Cugowskiemu dokładnie taką kwotę emerytury, jaka należała mu się z tytułu opłaconych składek na ubezpieczenia społeczne przez całą karierę wokalną. Jak się okazało, składek tych nie było za dużo - dodaje i zaznacza, że każdy z narzekających mógł płacić składki większe, ale tego nie robiono, bo odprowadzali jedynie po 14 groszy miesięcznie.

- Dziś artyści, którzy nie są zatrudnieni na etacie, opłacają składki na tych samych zasadach jak przedsiębiorcy, tj. od kwoty nie mniejszej niż 60 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Oznacza to, że przeciętny (nie w rozumieniu artystycznym) artysta opłaca składki mniejsze niż przeciętny Kowalski. Przeciętne dochody artysty są zaś znacznie wyższe niż przeciętne dochody Kowalskiego. Każdy jednak sam decyduje o własnym życiu i własnej przyszłości - kończy rzecznik.

Zobacz: Andersz i Moro o Nieciku: "Jesteś nikim, jesteś niczym"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki