Wszelkie spory najlepiej łagodzić przy stole. To zawsze łączy, a dobre jedzenie umila czas. Doskonale widzą o tym w Prawie i Sprawiedliwości, Dlatego też niedawny konflikt, który wstrząsnął PiS, został wygaszony na kolacji u Adama Bielana. Spotkanie trwało ponad sześć godzin:– To była długa, ponad 6-godzinna kolacja. Doszło do porozumienia – mówił w rozmowie z "Super Expressem" europoseł Bielan. I jak relacjonował: -Na stole królowała polska kuchnia, były pierogi ruskie, z mięsem, z kaszą i placki ziemniaczane. I obowiązkowa herbata .
Jednak jak się okazuje, nie tylko polityka interesowała uczestników spotkania i wspomnianej kolacji, ale i koty! Nie jest to zaskoczenie, skoro w gronie rozmówców znalazł się prezes Jarosław Kaczyński, prywatnie wielki miłośnik kotów, który sam ma dwa urocze kociaki: Czarusia i Fionę.
Nic dziwnego, że zwrócił on uwagę na kotki gospodarza kolacji, a najbardziej na ich wygląda: - Mamy dwa koty po kastracji, jeden ma nadwagę. Prezes nie mógł się nadziwić, że mogą być tak tłuste koty, grube, więc poprosił, żebym je zważył. I zważyłem - śmieje się w rozmowie z nami Adam Bielan. Patrząc na koty polityka widać, że mają one pod jego opieką, jak w raju. Kochanego ciałka nigdy za wiele!