- Marta Nawrocka wzięła udział w międzynarodowym szczycie w Waszyngtonie, zainicjowanym przez Melanię Trump.
- Ekspert od mowy ciała, Mirosław Oczkoś, ocenił wystąpienie Marty Nawrockiej, wskazując na pewne niedociągnięcia, takie jak trzymanie rąk pod stołem i ograniczony kontakt wzrokowy.
- Mimo drobnych niedociągnięć w mowie ciała, Oczkoś uznał wystąpienie za "dobre".
W Waszyngtonie zakończył się drugi dzień międzynarodowego szczytu, którego inicjatorką była Melania Trump. Spotkania odbywały się zarówno w Departamencie Stanu, jak i w rezydencji prezydenta USA, gromadząc przedstawicieli różnych państw. Wśród uczestników znalazła się również delegacja z Polski, na czele z Martą Nawrocką. Głównym celem szczytu było poszukiwanie wspólnych rozwiązań na rzecz ochrony dzieci w świecie coraz bardziej zdominowanym przez nowe technologie, w odpowiedzi na zaproszenie Białego Domu.
Drugiego dnia obrady przeniosły się do Białego Domu, gdzie odbyła się dyskusja. Przedstawiciele państw wymieniali się doświadczeniami i deklarowali gotowość do współpracy na rzecz ochrony dzieci w cyfrowej rzeczywistości. W dyskusji głos zabrała również Marta Nawrocka.
Analiza Mirosława Oczkosia
Mirosław Oczkoś, ekspert od mowy ciała, w rozmowie z Plejadą ocenił wystąpienie Marty Nawrockiej, wskazując na najważniejsze aspekty i jednocześnie zauważając pewne niedociągnięcia.
- Z elementów mowy ciała za stołem można ocenić cztery elementy: wygląd i ubiór, kontakt wzrokowy, mimikę twarzy i postawę ciała. Co ważne, ręce pod stołem u pani Marty Nawrockiej to mimo wszystko pewne niedociągnięcie. Ręce powinny być tak, jak u Melanii Trump, na stole, widoczne podczas mówienia - powiedział.
Ekspert zauważył, że ręce powinny być oparte na stole między łokciem a dłońmi.
- Schowane dłonie pod stołem świadczą o niepewności. Pokazują, że dla bezpieczeństwa lepiej się czuje z tym, jak są schowane. To też źle wygląda. Dłonie nawet na siedząco powinny trochę pracować. Oczywiście dużo mniej niż na stojąco - wyjaśnił.
Marta Nawrocka olśniewała w Waszyngtonie. Postawiła na ponadczasowa klasykę
Mirosław Oczkoś zwrócił również uwagę na ograniczony kontakt wzrokowy Marty Nawrockiej z odbiorcami, co było spowodowane odczytywaniem przemowy.
- Można byłoby częściej mieć podniesioną głowę, ale to jest kwestia obycia i tremy. Widziałem później, że pani Marta Nawrocka popijała wodę po wystąpieniu, czyli kosztowało ją to sporo nerwów, których nie było widać. Wystąpienie było dobre, bo krótkie - podsumował ekspert.
W naszej galerii zobaczysz Martę Nawrocką w Waszyngtonie: