- Marcin Najman, znany ze swoich politycznych analiz, wziął pod lupę publiczne wystąpienia prezydenta Karola Nawrockiego, dostrzegając zaskakujące inspiracje.
- Były pięściarz otwarcie twierdzi, że styl Nawrockiego jest silnie inspirowany Donaldem Trumpem, zarówno w retoryce, jak i scenografii.
- Najman wyraził "żal", wskazując, że wolałby, aby polski prezydent czerpał wzorce z "naprawdę wielkich" postaci, takich jak Ronald Reagan.
Marcin Najman od dłuższego czasu chętnie komentuje politykę w mediach społecznościowych. Tym razem na celowniku znalazł się styl prezydenta Karola Nawrockiego.
Były sportowiec zestawił sposób organizowania jego publicznych wystąpień z tym, jak prezentuje się Donald Trump. Wskazał m.in. na retorykę oraz scenografię. Sam Trump jest obecnie prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Romanowski ukrywa się w Naddniestrzu? Sensacyjne doniesienia. Zdradził go adres na piśmie
Najman o Nawrockim: powinien być sobą
Najman zaznaczył, że jego wpis nie ma być jednoznacznym atakiem na głowę państwa. Dał jednak jasno do zrozumienia, że nie przekonuje go kopiowanie zagranicznych wzorców.
– To nie są słowa krytyki. Bo wielu ludzi może odbierać to dobrze, że prezydent Nawrocki wzoruje się na Donaldzie Trumpie. Retoryka, scenografie przed urzędem, et cetera. Ja jednak wolałbym, aby prezydent Polski nikogo nie naśladował, tylko był sobą – napisał Najman na X. Wpis był zilustrowany zestawieniem zdjęć Nawrockiego i Trumpa.
– Tylko jednego żałuję, że skoro już nasz prezydent wzoruje się na prezydencie USA, to akurat na Trumpie, a mógł na kimś naprawdę wielkim, czyli Ronaldzie Reaganie. Szkoda – napisał były zawodnik MMA.
Najman nie odnosił się przy tym do konkretnych decyzji Nawrockiego. Skupił się na sposobie prowadzenia wystąpień, retoryce i budowaniu wizerunku prezydenta.
Nie jest to pierwszy raz, gdy były pięściarz publicznie komentuje działania Karola Nawrockiego. Wcześniej oceniał m.in. reakcję prezydenta na słowa Donalda Trumpa dotyczące żołnierzy państw NATO.
Poniżej galeria zdjęć: Marianna Schreiber na tajnym spotkaniu z Marcinem Najmanem