Niewiarygodne sceny! Aktor kazał przykucnąć premierowi, bo chciał go przeskoczyć! Interwencja w ostatniej chwili

2026-04-05 14:00

Wydaje się, że to w obecnych czasach jest większa swoboda obyczajów niż dawniej, także w sferze politycznej. W czasach PRL polscy politycy byli raczej zachowawczy, sztywni, którzy nie pozwalali sobie na zbyt wiele z racji na powagę urzędu. Ale ewenementem w tej kwestii był, jak się okazuje, premier Józef Cyrankiewicz.

Józef Cyrankiewicz - wieczny premier PRL

W PRL władza była najważniejsza, kontrolowała każdą dziedzinę życia obywateli, nie znosiła oddolnych inicjatyw, chciała mieć o wszystkim i wszystkich wiedzę. Czasy były siermiężne, ciężkie dla zwykłych Polaków, którzy nie mieli chodów wśród partyjnych. Ludzie na szczeblach władzy zawsze prezentowali się jako ci, którzy nie znoszą sprzeciwu, zawsze sztywni i poważni. Ale jak się okazuje, był ktoś, kto lubił dobrze się bawić, smacznie zjeść, wypić dobre trunki, a i nie pogardził towarzystwem pięknych kobiet. Dziś z pewnością uchodziłby za politycznego celebrytę, a jego nazwisko nie schodziłoby z pierwszych stron gazet i portali plotkarskich. Mowa o jednym z najbardziej znanych polityków Polski Ludowej, Józefie Cyrankiewiczu, który sprawował urząd premiera lub wicepremiera, nieprzerwanie przez ponad 20 lat. 

Jak dowiadujemy się z książki autorstwa Liliany Śnieg-Czaplewskiej pod tytułem "Nina i Józef. Sceny z życia, które minęło", premier Cyrankiewicz nie szczędził sobie przyjemności w życiu doczesnym. Wpływ na to mogły mieć jego wojenne przeżycia, Józef Cyrankiewicz kilka lat spędził w obozach koncentracyjnych, najpierw w Auschwitz, a następnie w Mauthausen - tam doczekał końca wojny i wyzwolenia przez Amerykanów. 

Premier miłośnik kabaretów i męża Anny Dymnej 

Ze wspomnianej książki dowiadujemy się, że polityk zdecydowanie wyróżniał się na tle ówczesnych decydentów, z którymi przyszło mu współpracować. Było w nim coś z przedwojennego inteligenta, oczytany, wykształcony, umiał zachować się w każdym towarzystwie. A co ciekawe, nawet wśród... ludzi kabaretu!

Otóż jedną z najbardziej zaskakujących historii związanych z premierem PRL jest ta, do której doszło w jego ukochanym Krakowie, z którego pochodził. Okazuje się, że Cyrankiewicz uwielbiał środowisko kabareciarzy i kabaret, nawet jeśli ten brał na cel ówczesną władzę. Być może miał na to wpływ fakt, że prywatnie jedną z trzech żon polityka była bardzo znana aktorka Nina Andrycz, choć całe życie związana była z teatrem, nie kabaretem. W każdy razie, jak dowiadujemy się ze wspomnianej książki, Cyrankiewicz wielbił kabaret, a szczególną sympatią darzył jednego z aktorów Piwnicy pod Baranami, Wiesława Dymnego (pierwszego męża Anny Dymnej i jej wielką miłość, która przysparzała jej też nie lada zmartwień).

- Była to relacja wręcz masochistyczna, a zauroczenie Cyrankiewicza Dymnym bezgraniczne. Powagi urzędu strzegła armia cenzorów, ale skoro premier potrafił się śmiać sam z siebie... nie mieli nic do gadania ani roboty - komentowała  Monika Wąs w książce "Dymny, życie z diabłem i aniołami" zacytowanej w książce "Nina i Józef...". Dodatkowo, bywało, że odwiedzający matkę w Krakowie Cyrankiewicz, specjalnie na Dymnego czekał w barze Hotelu Francuskiego:

- (...) Wiesiek rysował na papierkach, serwetkach i różnych karteluszkach sprośne, okropnie nieprzyzwoite scenki z życia dla premiera, który cieszył się jak dziecko z tej produkowanej na miejscu pornografii. Bawił się także szampańsko, gdy napompowany alkoholem Wiesiek zaczynał straszliwie lżyć państwową głowę. Wymyślał mu od ostatnich komunistycznych skur** i szydził z "łysej pały" - wspominała aktorka Barbara Nawratowicz w książce "Dymny, życie z diabłem i aniołami". 

Cyrankiewicz, gdy tylko bywał w Krakowie i miał okazję, wpadła na występy do Piwnicy pod Baranami. Jedną z okazji było otwarcie jubileuszowego roku akademickiego UJ 1963/64: 

Zamarłem, gdy w trakcie tego ważnego spektaklu w Jaszczurach Wiesiu Dymny poprosił na scenę premiera Józefa Cyrankiewicz z zamiarem... przeskoczenia go. Kazał mu przykucnąć i już szykował się do skoku, kiedy minister Henry Golański zaprotestował, perswadując, że przeskakiwać premiera nie wypada. Zaproponował Dymnemu zamianę i poświęcając się dla wizerunku swojego szefa, sam przykucnął - wspominał po latach Mieczysław Czuma, który miał wówczas zadanie organizacji, wspomnianej inaugurującej jubileusz, imprezy.

- Minister Golański wskoczył na scenę w ostatniej chwili, wziął premiera pod rękę, pomógł się podnieść, odprowadził i posadził na miejscu, po czym wrócił na scenę i sam zgiął kark - dodał szczegóły Czuma. 

Express Biedrzyckiej WSTĘP
QUIZ. Rozpoznaj dygnitarza PRL po zdjęciu. Ich portrety wisiały w klasach nad tablicą
Pytanie 1 z 10
Na początku coś prostego. Kto jest na zdjęciu?
Edward Gierek

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki